Dawne pokolenia ludzi mieszkających na wsi posiadały liczne, zdrowe potomstwo w przeciwieństwie do cherlawych mieszkańców miast. A jak sielskie życie na wsi wpływa na zwierzęta?

Kilka lat temu w Muzeum Wsi Radomskiej stanęła nowa obora dla zwierząt. Budynek jest rekonstrukcją, ale specjalnie podrasowaną, tak aby zwierzęta w niej mieszkające miały lepsze warunki do życia. Dawna stara obora była drewniana, nieocieplona i bez okien. Nowa jest murowana, pomieszczenia są obszerne i widne. Etnograficzne okienka nie są za duże, ale lepsze takie niż żadne. W środku między ścianami znajduje się ocieplenie, a na strych wkłada się duży zapas siana będący jednocześnie zabezpieczeniem przed zimnem oraz zapasem pokarmu na zimę. Budynek zlokalizowany jest w stronę południową co zapewnia zwierzętom dużo słońca. Rok później podczas akcji wieszania budek dla ptaków pod strzechą zostały zamontowane prowizoryczne gniazda dla jaskółek. Jednak ptaki się nimi nie zainteresowały. Kolejnej wiosny pojawiła się pierwsza para jaskółek dymówek. W Polsce występuje trzy gatunki jaskółek: oknówka, dymówka i brzegówka. Z tego dwa gatunki bardzo zżyły się z ludźmi. Różnią się lekko wyglądem i miejscem zakładania gniazd. Na pytanie: jaki kolor ma jaskółka? – każdy odpowie czarno-biały. A to nie prawda. Tak naprawdę to one są granatowo - czarne z białym brzuszkiem. Dymówka ma  brązowe podgardle i to najprostszy sposób odróżnienia jej od oknówki.

Muzealne jaskółki gniazdo założyły wewnątrz obory na belce stropowej pod sufitem. Tak budują dymówki, oknówki swoje gniazda zakładają na zewnątrz budynków. W kolejnym roku pojawiła się druga para, która założyła gniazdo w pomieszczeniu obok. Aby ptaki mogły spokojnie zajmować się młodymi pomieszczenia, w których są gniazda od wiosny do jesieni nie są na noc zamykane. Daje to ptakom możliwość karmienia młodych do zmierzchu. Lokalizacja gniazda wewnątrz budynku zapewnia im pełne bezpieczeństwo, gdyż żaden drapieżnik się do nich nie dostanie.  W zeszłym roku obie pary wyprowadziły po dwa lęgi, w każdym po cztery młode jaskółki. Wszystkie się wychowały. To był dobry rok. Sąsiedztwo zwierząt przyciąga owady. Dodatkowo staw, rzeka, wilgotne łąki gwarantują dużą ilość owadów zapewniając ptakom dostatek pożywienia.

W tym roku na wiosnę jak zwykle w obu rodzinach przybyło po czworo młodych. Drugi lęg zapowiadał się wspaniale. Na początku sierpnia u pierwszej pary doliczyłam się aż pięciu piskląt. Był to rekord. Tylu młodych jaskółek w jednym gnieździe jeszcze nie było. Niestety nie wszystkie przeżyły. Pod koniec sierpnia obok paśnika dla owiec znaleźliśmy pierwsze martwe młode. Zawiniła pogoda. Deszczowe dni, brak pożywienia, głód zrobiły swoje.  Po tygodniu zaczęły się pierwsze próbne loty. Młode jaskółki po krótkim przelocie wracały i siadały na drzwiach lub klatce królika. Czasami lądowanie kończyło się na trawie co wzbudzało duże zainteresowanie wśród kaczek. Większość osób przychodzących do muzeum, odwiedza zagrodę ze zwierzętami. Lubią słuchać opowieści o przyrodzie. Miło wspominam młodych rodziców, którzy przez całe lato przychodzili ze swoimi dziećmi i zawsze odwiedzając owieczki pytali jak się mają  jaskółki. Pomimo tego, że ptaki są przyzwyczajone i akceptują obecność człowieka w swoim otoczeniu, zbyt bliska obecność ludzi czasami może być problemem. Tak było i teraz. Osłabione wcześniejszą głodówką młode nie odlatywały zbyt daleko. Siadały w pobliżu obory oczekując na karmienie. Niestety ciągła obecność ludzi zaglądających do owiec uniemożliwiała podfruwanie dorosłych ptaków z pokarmem. Rano znalazłam jedno młode martwe. Wychowało się troje najsilniejszych piskląt. U drugiej pary jak zwykle lęg był bardzo późny. Martwiłam się, że nie zdążą odchować młodych przed odlotem. W tym drugim lęgu było ich tylko trzy. Z początkiem września z gniazda wyleciała dwójka młodych. Teraz odleciały na zimowisko, a ja już się zastanawiam ile z nich powróci na wiosnę i zdecyduje się założyć gniazdo w muzeum?

Dorota Maciąg