Selfie znalazcy ze zgubą.Kilka dni temu Pan Zbigniew, który mieszka w domku jednorodzinnym w śródmieściu Radomia, zauważył na swojej posesji niecodziennego gościa. Wieczorem na dachu jego domu pojawił się okazały ptak szponiasty. Gość nie wykazywał, normalnego dla dzikich zwierząt, strachu przed człowiekiem. Następnego ranka ptak upolował gołębia i pożywił się swoją zdobyczą w zacisznym kącie podwórka. Pocztą pantoflową wieść o niecodziennym gościu dotarła do służb zajmujących się zarządzaniem przyrodą ożywioną na lotnisku w Radomiu. Lotniskowy sokolnik odłowił ptaka, który czasowo zyskał nowe lokum – wolierę dla ptaków sokolniczych  w porcie lotniczym w Radomiu. Okazało się, że pierzasty gość to samica myszołowca towarzyskiego i jest ptakiem sokolniczym. Dzięki swoim kontaktom w światku sokolniczym, sokolnik PLR szybko odnalazł właścicieli myszołowca, którzy okazali się parą początkujących sokolników. W ten sposób historia znalazła swój happy end.

Sokolnictwo pozostawało przez długi czas w Polsce ekskluzywną gałęzią łowiectwa. Obecnie przeżywa swój mały renesans. Ptaki są wykorzystywane zarówno do polowań, jak i, coraz powszechniej, na lotniskach, plantacjach drzew owocowych, a nawet na stadionach i są skutecznym sposobem odstraszania innych ptaków. Oznaką, że ptak nie jest ptakiem dzikim, poza brakiem strachu przed człowiekiem, może być obecność pęt, obrączek lub nadajnika telemetrycznego. Należy spodziewać się, że spotkania z ptakami sokolniczymi, które uciekły z rąk nieuważnych właścicieli, będą częstsze. W przypadku spotkania z zagubionym ptakiem sokolniczym w Radomiu i okolicach można kontaktować się z sokolnikiem lotniska w Radomiu.

Ł S