Ostatnie dziesięciolecia wiążą się z intensywnym rozwojem miast. Miasta zwiększają swoją powierzchnię, wchłaniając stopniowo rożnego rodzaju tereny zielone, w tym również obszary leśne, parki i aleje ciągnące się wzdłuż dróg. Urbanizacja powoduje ubytek obszarów pokrytych roślinnością, tym samym dochodzi do radykalnych zmian środowiskowych. W głównej mierze dotykają one drzew przyulicznych. Powoduje to ich zamieranie i systematyczne usuwanie z przestrzeni miejskiej.

Drzewa w mieście narażone są na liczne czynniki ograniczające ich rozwój. Zanieczyszczenie powietrza pyłami i gazami, utrudniające fotosyntezę należy do głównych czynników upośledzających procesy życiowe drzew. Poza tym istotne znaczenie ma również nadmierne ocienienie przez wysokie budynki, powodujące deformację koron drzew. Duża roczna amplituda temperatury powoduje pęknięcia mrozowe i rany oparzeniowe. Bliskość ciągów komunikacyjnych naraża pnie drzew na uszkodzenia mechaniczne. Uszkadzane są również korzenie poprzez roboty ziemne, a także korony poprzez niewłaściwą ich pielęgnację. Dodatkowym czynnikiem jest tu również częste przesuszenie gleby i jej nadmierne zasolenie.

Zespół tych wszystkich wymienionych czynników sprawia, że życie drzew w mieście jest trudne i stosunkowo krótkie.

Wiele drzew rosnących w miastach posiada duże wartości kulturowe i przyrodnicze. Są niemym ale żywym świadkiem wielu wydarzeń historycznych o skali lokalnej, jak również o znaczeniu krajowym. Największe znaczenie mają tu parki, w tym dawne założenia pałacowo-parkowe ale także aleje przydrożne, kępy zadrzewień i pojedyncze drzewa.

W Radomiu nie brakuje drzew ściśle związanych z wydarzeniami, których nie mogą już pamiętać nawet najstarsi mieszkańcy. Drzewem charakterystycznym w wizerunku śródmieścia jest z pewnością „Dąb Wolności” rosnący w pobliżu Resursy Obywatelskiej. Pojedyncze starsze drzewa rosną w parku im. T. Kościuszki, kolejne nieliczne w Starym Ogrodzie i w parku Leśniczówka. Takich drzew wpisanych w krajobraz miasta jest więcej, chociażby stara wierzba płacząca, rosnąca w Rynku, aleja jesionowo-wiązowa nad Potokiem Północnym czy chociażby szpaler modrzewi rosnących przy gmachu Lasów Państwowych.

Wiele innych drzew nie miało jednak szczęścia, będąc mniej reprezentacyjnymi, czy też z innych powodów stanowiących przeszkodę w realizacji jakichś planów. W ostatnich latach usunięto bezpodstawnie wiele takich drzew. Całkiem niedawno wycięto kilka starych wiązów przy ul Odrzańskiej. Mogły urozmaicać szlak rowerowy wiodący na Bulwary nad Mleczną ale komuś przeszkadzały. Zamiast w odpowiedni sposób wyprofilować ścieżkę rowerową zostały bezmyślnie usunięte. Kilkanaście lat wcześniej usunięto szpaler zdrowych wiązów, rosnących przy ul Żeromskiego. Prawdopodobnie w wyniku niewłaściwie prowadzonych prac rewitalizacyjnych na terenie parku im. T. Kościuszki zamarło kilka starych drzew, m.in. pomników przyrody. Roboty ziemne przy budowie alejek bez wątpienia miały wpływ na śmierć tych drzew.

Mieszkańcy miast i nie tylko, nie doceniają ogromnego znaczenia drzew. Dlaczego tak trudno zaakceptować fakt, że żyjemy dzięki drzewom. Są to przecież ogromne fabryki tlenu. Ma to szczególne znaczenie zwłaszcza dla zanieczyszczonych miast. Przykładem jakże odmiennego sposobu postrzegania drzew jest rozmowa z kolejnym działkowiczem sąsiadującym z terenem muzeum, który poprosił o wycięcie dębu rosnącego na terenie muzeum, a którego gałęzie sięgały do niego na posesję, ponieważ spadające liście zaśmiecają mu działkę. Z zaniepokojeniem przyjmujemy plany usuwania drzew na terenie Muzeum Wsi Radomskiej. „Ważnych” powodów do usunięcia drzew można znaleźć wiele. W jednej z alei dębowych rosnących w muzeum został usunięty dąb, który rzekomo uszkadzał strzechę stodoły. Przypomnę, że gdy 40 lat temu powstawało muzeum drzewa już tam były. To człowiek podjął decyzję o lokalizacji zabytkowych obiektów blisko drzew. Teren jest duży, można było budynki odsunąć, a teraz niszczy się korony drzew, ponieważ uszkadzają dachy. Podczas czyszczenia stawu również w muzeum, zostały wycięte wszystkie wierzby, których korzenie rzekomo uszkadzały groblę, co nie jest prawdą, gdyż niektóre rosły w miejscu, gdzie w niczym nie przeszkadzały. Staw, który z założenia jest zbiornikiem ekologicznym został ogołocony z typowych dla obszarów nadwodnych i pięknie się z nim komponujących wierzb. Gdyby chociaż wokół stawu powstała ścieżka dla turystów, śmierć drzew miałaby jakieś uzasadnienie... A wszystko to dzieje się za zgodą konserwatora zabytków. Olbrzymie zniszczenia w przyrodzie powstają podczas wszelkiego rodzaju prac budowlanych. Przykładowo w związku z planowaną budową ogrodzenia w muzeum, firmy budowlane zasugerowały wycięcie drzew z 5 lub nawet 10 m pasa przyszłej budowy. Jest to prostsze rozwiązanie niż omijanie drzew, zwłaszcza gdy dochodzi nakład pracy na ochronę korzeni. Ale decyzja należy do zleceniodawcy, który może żądać ochrony drzew podczas prac budowlanych.

Ciekawy jest również sposób klasyfikowania drzew przez przeciętnego obywatela. Jest to prosty podział: drzewa, które się dobrze palą i pozostała reszta. Tę resztę uważa się za bezwartościowe i na nie najłatwiej uzyskać zgodę na wycinkę, są to głównie topole i wierzby, choć w przyrodzie mają tak samo ogromne znaczenie, jak i pozostałe gatunki. Na koniec poruszymy jeszcze problem wymuszania przez mieszkańców na władzach miasta niszczenia skwerów. Na osiedlu Borki, na miejscu dawnego zieleńca powstały parkingi. Niestety nie przewidziano tam miejsca dla nowych drzew. Nawet jeżeli na nowo powstałym skwerze zostaną posadzone drzewa i krzewy to są zaraz łamane. Często okazuje się, że przeżywa niewielki procent nasadzeń i niejednokrotnie trzeba je uzupełniać o nowe drzewka. Straty przez długie lata są niepowetowane, bowiem nawet kilkadziesiąt młodych drzewek nie jest w stanie wyprodukować tyle tlenu co, jedno stare, duże drzewo...

Zagrożenia na jakie są narażone stare drzewa dostrzegano już przed II wojną światową. Dr Władysław Kubik w obronie zagrożonych drzew i parków pisał: „Trzeba więc nieraz będzie wziąć w obronę te drzewa i parki, pamiętając, iż jak długo one będą stały na straży naszej kultury i piękna rodzinnego kraju, tak długo bronić się będziemy i na innych polach”. Pisał także: „Więc niech się połączą wszystkie siły, które mogą przystąpić do obrony tych niemych, a tak wymownych swym pięknem i znaczeniem, drzew i parków”.

Te słowa tak dawno wypowiedziane nic nie straciły na aktualności, wręcz uważamy, że jak nigdy dotąd odnoszą się do teraźniejszości.

Dorota Maciąg,
Marek Miłkowski