Gdy przyszedł wielki mróz, w Leśniczówce na drzewach rządzą gile. Jest ich tam sporo i słychać trzask rozłupywanych nasionek. Ponieważ się mocno stroszą, wydają się być większe. Nic nie robią sobie z przechodniów i można ich podejść blisko. Wtedy, nawet z kompakta, zdjęcia wychodzą dosyć szczegółowe.

Po “inwazji” dużej ilości gilów pojawiły się inne ciekawe gatunki. Od kilku dni napotykam strzyżyki. Przemykają chyłkiem pod murkiem, czy siatką, zaglądają w różne szparki i nurkują pod opadłe liście, wyciągając zimujące owady, poczwarki, stawonogi. Wielkością, kształtem przypominają myszki, a ubarwieniem opadłe liście, więc nie zwracają uwagę. Przyzwyczaiły się do mojej obecności i pozwalają fotografować nawet z odległości ok. 3m. Pojawiło się też kilka par grubodziobów. Pozatem stali bywalcy: kwiczoły, dzwońce, sikory, sroki, wrony, kawki, krzyżówki, wróble, dzięcioły.

Krzysztof Pawlak