Kolejny już raz doszło do skażenia wód rzeki Mlecznej. Jak długo ścieki wypływały do rzeki tego nie wiemy. Być może trwało to od kilkunastu godzin, a może od kilku dni. Fetor jaki wydobywał się w Starym Ogrodzie musiał zwrócić uwagę spacerowiczów. Woda miała ołowiany kolor, nieliczne ryby walczyły o powietrze znad jej powierzchni. Dziwne, że w ponad 200 tys. mieście tak mało ludzi jest zainteresowanych stanem środowiska. Pamiętamy dobrze te „klimaty” z lat 70-tych XX w., gdy park przemierzało się szybkim krokiem.

Pracownicy Wodociągów Miejskich musieli mieć jednak jakieś sygnały o skażeniu, bowiem ich ekipę można było dzisiaj spotkać w rejonie ul. Odrzańskiej (tam m.in. znajdują się kolektory ściekowe). Jeszcze ok. godz. 14 ścieki swobodnie uchodziły z kolektora przy ul. Maratońskiej. W miejscu ich ujścia utworzyła się gruba warstwa czarno-białych osadów i piany. Przed godz. 15 przy kolektorze zjawili się pracownicy Wodociągów. Przy użyciu wody pod ciśnieniem usuwali osady, myli także wnętrze kolektora, a wypływające ścieki stały się jakby nieco mniej zagęszczone...Pewnie odcięto źródło pochodzenia ścieków zlokalizowane gdzieś w kierunku ul. Bulwarowej (osadnik, zbiornik?).

Miasto wydaje duże pieniądze na zagospodarowanie terenów wokół kolebki miasta – na Piotrówce. Powstają promenady, ścieżki rowerowe; grodzisko będzie odpowiednio wyeksponowane. To wszystko jednak będzie miało drugorzędne znaczenie jeśli raz na zawsze nie zostanie uporządkowana gospodarka wodno-ściekowa miasta. Bo któż skorzysta z alejek nad cuchnącą rzeką?

Cieszyliśmy się, że powoli powraca życie do Mlecznej. Pojawiły się niektóre gatunki ryb, roślinność wodna, była nadzieja na powrót małży. Miasto było zainteresowane stanem środowiska przyrodniczego w mieście – przeprowadzono inwentaryzacje przyrodnicze, realizowany jest program Life. Trudno w tych wszystkich działaniach nie dostrzec niekonsekwencji...

Znów musi trochę wody upłynąć w Mlecznej...by wróciło do niej życie.

KPRR