Przedwiośnie w Pakosławiu...

Tereny bagienne w samym środku torfowiska Pakosław po raz kolejny udowodniły jak są nieprzystępne dla człowieka. Sobotnia wyprawa z trudem pokonana - w wielu miejscach pokrywała się z trasą, którą szliśmy dokładnie rok temu. Ale to nie była ta sama droga. Przedwiośniu w tym roku towarzyszy więcej wody, a bobry nie próżnowały. Po południowej stronie obszaru natrafiliśmy na zniszczone przez człowieka bobrowe tamy. Na szczęście to ich nie zniechęciło i przeniosły się na wschód, gdzie widzieliśmy żeremia jeszcze większe. Tamy zatrzymały znaczną część wody, zalewając teren. Zapory wodne w długie wstęgi z patyków i błota, piętrzące wodę przywróciły na dużym obszarze kształt prawdziwego torfowiska. W dwóch miejscach natrafiliśmy na miękkie ruchome platformy jak trampoliny. Doły potorfowe połączyła woda, która pokryła także ścieżki i przejścia. Ten rok, razem z Markiem Miłkowskim, możemy uznać za dobrze rozpoczęty, gdyż wszyscy wylewaliśmy wodę z kaloszy po wpadnięciu w bagno.

Tym razem w penetracji torfowiska pomógł nam Mścigniew Marciniak.

Paweł Rybak