Pakosław jesienią...

Sobotni poranek przywitał nas mroźną i słoneczną pogodą. Dopiero mieliśmy lato, a tu już czuć pierwszy oddech zbliżającej się zimy.

Kolejna sucha jesień. Na polach wiatr rozdmuchuje pyły ilaste. Stado saren się pasie. Cisza. Czasem tylko spłoszone szczygły wylecą z zarośli...

Języczka syberyjska obficie owocuje, jej owocki otoczone puchem kielichowym złocą się w słońcu. Jeszcze trochę czasu upłynie zanim wiatr je rozgoni.

W południe słońce na tyle ogrzało ziemię, że pojawiły się owady. Skacze siwoszek, a dostojka latonia niemrawo polatuje. Na stawach u Langera spokój. Czapla siwa wylądowała w szuwarach, są pojedyncze krzyżówki i szablak krwisty chłonący ostatnie, mocniejsze promienie słońca...

Marek Miłkowski