Kto jeszcze pamięta bajkę Konopnickiej "O krasnoludkach i sierotce Marysi" zapewne skojarzy to sympatyczne zwierzę zamieszkujące pola, zresztą oddajmy głos autorce "Jeden tylko płowy chomik, zamieszkujący niewielką norkę ziemną na pobliskiej miedzy do gwarów tych się nie mieszał, skrzętnie pracując dzień cały, aby za letniej pogody zgromadzić zapas żywności na ciężką zimową porę. Dopiero kiedy mu szczęki od podgryzania traw i kłosów całkiem już zdrętwiały, a grzbiet ścierpnął od dźwigania siana i ziarna do norki, prostował się jak mógł ów mały zabiegliwy gospodarz i stanąwszy na dwóch łapkach, to na lewo, to na prawo zwracał bystre, czarne oczki, wypatrując wszystko dokoła". On to zresztą udzielił schronienia krasnalowi Koszałek-Opałek zupełnie z sił opadł, gdyby nie to, że natrafił na dobrze zagospodarowany dom pewnego przezornego chomika.

Ten chomik miał pełną spiżarnię różnego ziarna i orzechów bukowych, z czego coś niecoś zgłodniałemu wędrowcowi udzielił, a nawet na sianie, którym dom cały był wysłany, odpocząć pozwolił, pod warunkiem, że o siedzibie jego nic a nic w wiosce nie powie.— Bo — mówił — są tam psotne chłopaki, które jakby tylko o mnie się zwiedziały, oho! już bym przed nimi spokojności nie miał! Odwołuję się nieprzypadkowo do bajki bowiem za dwie trzy dekady może być to zwierzę znane nam w Polsce jedynie z literatury.

Jeszcze 50 lat temu chomik europejski był tak pospolity, że raczej uważano go za szkodnika, a nie zwierzę godne ochrony. Jako dziecko słuchałem opowieści mojego taty, który barwnie opowiadał jak chłopcy ze wsi po żniwach odkopywali nory chomików w poszukiwaniu zgromadzonego zboża, ponoć można było "odzyskać" 10-50 kg zboża, a to sprzedane u miejscowego karczmarza starczało min. na zakup zeszytu do szkoły, albo jak to dzielnie małe zwierzątko walczyło z psem. Tata opowiadał na tyle barwnie, że gdy i ja znalazłem norę chomika zacząłem sam kopać w poszukiwaniu zboża, na szczęście dla chomika rodzice wydali stanowczy zakaz kontynuowania prac ziemnych.

Były to lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku i właśnie wtedy rozpoczął się spadek liczebności tego gatunku w całej Europie. Obecnie jest tu uważany za zagrożony. W Belgii, Niemczech, Holandii, Austrii, Francji, Słowenii, Chorwacji i Bułgarii jest gatunkiem rzadkim i krytycznie zagrożonym. Obejmuje go ochroną Dyrektywa Siedliskowa Unii Europejskiej obowiązująca we wszystkich krajach Unii Europejskiej a od 2004 roku również został objęty ochroną ścisłą w Polsce z wymogiem czynnej ochrony. W porównaniu do lat siedemdziesiątych obszar jego występowania w naszym kraju skurczył się o 75%.

Zachowane populacje występują jeszcze na Śląsku, w południowej części Świętokrzyskiego oraz na Lubelszczyźnie. W radomskiem uznano go za wymarły, ale czy aby tak jest na pewno? Jeszcze w latach osiemdziesiątych (1987) widziałem chomika przemykającego miedzy grządkami w rejonie Przybyszewa na lewym brzegu Pilicy. Podczas inwentaryzacji przyrodniczej związanej z nowym przebiegiem drogi z Iłży do Solca w gminie Sienno odkryto nieznane do tej pory stanowisko tego gryzonia, a wywiad z mieszkańcami sugeruje, że zwarta populacja tego gatunku może zasiedlać cały pas pomiędzy Iłżą a Lipskiem. Z kolei zabity przez samochód chomik został znaleziony w rejonie Jedlni.

Może to świadczyć, że na naszym terenie istnieją jeszcze populacje tego gatunku, dotyczy to także samego Radomia. W roku 1998 obserwowaliśmy chomika, który usiłował przebiec ulicę Zbrowskiego w rejonie skrzyżowania z ulicą Żółkiewskiego. Czy nadal tam występuje tego nie wiadomo, należałoby to szybko ustalić bo teren jest już przeznaczony pod zabudowę. Podczas badań przyrodniczych w okolicach lotniska w roku 2011 odnaleziono norę, która przypomina norę chomika. Samego zwierzęcia nie udało się jednak sfotografować pomimo ustawienia fotopułapki, a jedyna fotografia jaką posiadam to fotografia eksponatu muzealnego z działu przyrody Muzeum im. Jacka Malczewskiego.

Należy więc uznać, że chomik w naszym regionie nie wymarł, a jest gatunkiem skrajnie zagrożonym w kategorii CR przyjętej za Polską Czerwoną Księgą Zwierząt.

Ciekawe będzie określenie przynależności naszych chomików do jednej z dwóch linii rodowodowych jakie występują w Polsce. Otóż po ustąpieniu lodowca nasz kraj kolonizowały chomiki pochodzące ze stepów południowo-wschodniej Europy, od południa zaś te przybyłe za Karpat tym pierwszym nadano nazwę linii E1 natomiast tym z Kotliny Karpackiej P3.

Zanim to jednak rozstrzygniemy potrzebne są rzetelne badania istniejącej populacji, określenie jej kondycji a przede wszystkim aktywna ochrona w miejscach występowania.

js.