Panująca od tygodni susza i upały spowodowały, że poziom wody w zbiorniku Domaniów znacznie się obniżył przez co w jego cofce utworzyły się rozległe "błota" i wypłycenia. Powtórzyła się dokładnie sytuacja z 2012 roku. Choć w bardzo wielu aspektach to zjawisko niekorzystne to jednak dla obserwatorów ptaków nie lada gratka i możliwość ‘napatrzenia się’ do woli na stada ptaków.

Sierpień to dla wielu gatunków ptaków, a zwłaszcza siewek, okres szczytu ich przelotu na zimowiska. W związku z tym iż na Domaniowie panują teraz doskonałe warunki żerowiskowe setki a nawet tysiące ptaków korzystają z tego faktu. Na odsłoniętym dnie można obserwować stada do 350 łęczaków, po 100 kszyków i czajek, po kilkadziesiąt batalionów, brodźców śniadych czy kwokaczy. Wśród tego morza siewek uważny obserwator wyłuska śródlądowe rodzynki, czyli takie ptaki które w interiorze nie pojawiają się za często. W ostatnich dniach na zbiorniku można było zobaczyć płatkonogi szydłodziobe, i to aż 5 młodych ptaków, specyficzne siewki które żerują pływając jak wędkarskie spławiki kręcąc się w kółko przez co powodują mini wiry wodne które unoszą pokarm ku powierzchni. Ptaki zatrzymały się na podradomskim zbiorniku żeby uzupełnić zapasy energetyczne przed docelową podróżą na zimowiska które znajdują się aż na Oceanie Indyjskim! Gdzie ptaki te przez ponad pół roku będą pływały po otwartym ocenie.

Kolejnym ciekawym gatunkiem stwierdzonym na Domaniowie był biegus płaskodzioby, widziano 2 młode ptaki. To również nieczęsty gatunek wewnątrz kraju i każda jego obserwacja cieszy. Popularna ‘limicola’ jak nazywają slangowo ten gatunek biegusa ptasiarze również jest jak i płatkonóg dalekodystansowym migrantem. W dodatku lata mniej więcej na tej samej trasie. Skandynawia – gdzie się lęgnie, wybrzeże Półwyspu Arabskiego i Indie – gdzie zimuje. Wow! taki mały ptak a pokonuje tysiące kilometrów. I to dwa razy w roku. Naprawdę imponujące!

Był też brodziec pławny. Elegancki brodziec o długim, cienkim dziobie, chodzący na długich nogach, które w locie wystają mu daleko poza ogon. Gatunek ten sporadycznie gnieździ się w kraju ale jego główne lęgowiska znajdują się dalej na wschód. Zimuje w subsaharyjskiej Afryce.

Kamusznik i ostrygojad to kolejne dwa gatunki siewek które były ostatnio widziane na zbiorniku. W kraju spotykane są głównie na wybrzeżu Bałtyku. Oba mają dość specyficzne zachowania żerowiskowe, a mianowicie kamusznik, od czego zresztą dostał swoją polską nazwę, bardzo często szuka pożywienia w ten sposób iż podnosi i przewraca swoim krótkim, klinowatym dziobem, kamyki pod którymi kryją się bezkręgowce którymi się żywi. Z kolei ostrygojad, jak sama nazwa wskazuje żywi się ostrygami. Oczywiście tych nie znajdzie pod Radomiem ale od czego są nasze rodzime szczeżuje i skójki! Dystyngowana biało-czarna siewka z dużym czerwonym dziobem dzielnie otwierała muszle tych małż i żywiła się ich mięsem.

Poza tymi omówionym gatunkami zauważono jeszcze kuliki wielkie, rycyka, biegusy małe, malutkie i zmienne, sieweczki rzeczne i obrożne, siewki złote, brodźce piskliwe, samotniki i krwawodzioba. W sumie ponad 700 osobników siewek z 22 gatunków!

Oczywiście poza siewkami tak bogate żerowisko przyciągnęło i inne ptaki. Z wodno-błotnych należy wymienić kaczki, łącznie do 2000 osobników, z dominantem, poczciwą krzyżówką ale wśród nich można było znaleźć płaskonosy, cyranki, cyraneczki, świstuny i rożeńce. Choć mewy jakoś dziwnym trafem generalnie omijają ten zbiornik to w ostatnich dniach udało się zauważyć śmieszki, mewy białogłowe a nawet mewy małe. Spokrewnione z mewami rybitwy dopisały lepiej gdyż widziany 5 gatunków z nich, a to rybitwy rzeczne, białoskrzydłe, czarną, białowąsą i 2 białoczelne. Na granicy szuwarów buszowały kokoszki, wodniki, zielonka i kropiatka – a więc pełen zestaw krajowych chruścieli. Były również czaple białe i siwe, żurawie i bociany czarne. Setki pliszek żółtych i siwych. Tysiące jaskółek dymówek, brzegówek i oknówek, trafiały się ostatnie już w tym roku jerzyki. Przy odrobinie szczęścia można było, najpierw usłyszeć a potem zobaczyć, wąsatki przemieszczające się w rodzinnych stadkach czy płochliwe podróżniczki. Oczywiście taka masa ptaków skupiona w jednym miejscu musiała przyciągnąć również pierzaste drapieżniki. Bieliki, błotniaki stawowe, krogulce polowały bardzo intensywnie i jak zwykle ze zmiennym szczęściem. Szczególnie widowiskowe były polowania kobuza na jaskółki. Sporo już po zachodzie słońca kiedy jaskółki zbijały się w wielotysięczną, żywą kulę, która za moment miała prawie jednocześnie opaść w trzcinowiska, kobuz wylatywał z lasu nabierał prędkości i wbijał się dosłownie w tą masę ptaków próbując odbić ofiarę od grupy by potem z niesłychaną szybkością i zwinnością ja gonić.

Tak, bez dwóch zdań, jak mówi współczesna młodzież, na zbiorniku Domaniowskim nie ma teraz ziewania…. ;)

Paweł Malczyk