Zbiornik wodny na Borkach nie przestaje nas zaskakiwać być może za sprawą położenia w korytarzu ekologicznym jakim jest rzeka Mleczna, lub przystanku pomiędzy stawami w dolinie Oronki i Szabasówki, a stawami w dolinie Radomki, faktem jest to, że dla wielu z nas to taka namiastka dzikiej przyrody w środku średniej wielkości przeciętnego europejskiego miasta (tak, tak większość miast naszego kontynentu to miasta 200-300 tysięczne). I gdy tylko jest czas wolny i jest go niewiele wypuszczamy się nad jego brzegi lub też towarzyszące mu stawy kolomatacyjne licząc po raz kolejny, że nas zaskoczy. I zazwyczaj nas nie zawodzi obserwowaliśmy tu super rzadką nad śródlądziem rybitwę czubatą, bielika, ogorzałkę, pliszkę górską, mewy czarnogłowe i wiele innych gatunków na które czasami wyprawiamy się dosyć daleko od granic Radomia.

W maju tego roku szczęście dopisało zaś członkowi Radomskiego Towarzystwa Fotograficznego p. Krzysztofowi Pawlakowi dzięki któremu możemy pokazać w całej okazałości – ślepowrona, który tym samym został zaliczony w poczet awifauny naszego miasta.

Jest to ptak, którego nieomal cała populacja krajowa skupia się w południowej Małopolsce w okolicach Zatora, Oświęcimia oraz Skoczowa. W naszym regionie najczęściej spotykany nad Wisłą podczas polęgowych koczowań w sierpniu i wrześniu. Ptak związany z Ziemią Radomską, bo wszak Jan z Czarnolasu był herbu Ślepowron tak zresztą jak i przodkowie moich dzieci związani z tą ziemią (i tu niniejszym przepraszam za jawną prywatę;) )

W wierzeniach naszych przodków ślepowron odgrywał rolę, przewodnika dusz, który towarzyszył zmarłym w pokonaniu naszego słowiańskiego Styksu oddzielającego tak jak w greckich mitach świat żywych od umarłych. Polska nazwa wywodzi się ponoć od nocnego trybu życia z czym muszę się zgodzić bo najczęściej słyszałem go właśnie po zapadnięciu zmroku gdy jeszcze przed laty obrączkowałem ptaki nad Wisłą.

Nasi przodkowie uznawali go za ślepego, bo w dzień ukrywał się w zaroślach i trzcinowiskach, a podczas wieczornych przelotów wydawał głos przypominający wronę.

A wracając do zbiornika, a właściwie stawów kolmatacyjnych zbierają się nad nimi czarne chmury o czym niebawem napiszemy.

tekst: js
zdjęcia: Krzysztof Pawlak