Jednym z częstszych kierunków moich przyrodniczych wędrówek były mokradła w rejonie rozchodzących się szlaków kolejowych do Dęblina i Warszawy. Były to podmokłe łąki i trzcinowiska w dolinie Potoku Północnego i jego niewielkiego dopływu. Miejsce to zwane było "rudką".

Wędrowałem wzdłuż "rzeczki" poprzez Leśniczówkę, a następnie ul. Katowicką do końca, aż za ostatnie bloki osiedla Nad Potokiem. Ciek płynący przez park celowo nazwałem "rzeczką" ponieważ nikt w inny sposób wtedy nie nazywał tego strumienia. Mieszkańcy osiedla XV-lecia (jeszcze do niedawna os. XV-lecia PRL) chodzili na targ "nad rzeczką" (dużo później przyjęła się też nazwa "na dołku"), piłka mocno wykopana z boiska szkolnego (PSP nr 34) wpadała do "rzeczki". Pospacerować i odpoczywać na kocu można było nad "rzeczką" (naprzeciwko ul. Bema), no i przez Leśniczówkę przepływała "rzeczka".

Wielokrotnie w okresie wakacji wraz z moim kolegą Zenkiem szliśmy nad trzcinowiska. Te wysokie zarośla wydawały mi się wówczas bardzo tajemnicze, zwłaszcza gdy się w nie zagłębiałem. Może nawet odczuwałem pewien lęk przed nieznanym, bo przecież każdy następny krok sprawiał, że stopy zapadały się w grząskim gruncie, aż w końcu w przemoczonych butach wycofywałem się...

W rozwidleniu torów znajdowała się sadzawka. W okresie wiosenno-letnim była w zasadzie niedostępna. Prawie nie było jej widać, zasłaniały ją trzciny. Słychać było natomiast rechot zamieszkujących ją żab. Zimą gdy sadzawka była skuta lodem graliśmy na niej w hokeja. Ślizgaliśmy się na butach uderzając pudełko po paście do butów odłamanymi kijami wierzbowymi.

Już wtedy Potok Północny był uregulowany, do czego zapewne doszło podczas budowy obu linii kolejowych, ale mimo wszystko wyglądał bardziej naturalnie. Przede wszystkim rozlany był szerzej i nie miał tak stromych brzegów. Pod mostem kolejowym na linii do Warszawy rozlewał się na całej szerokości i nie płynął w kanale jak obecnie.

W pobliżu tego miejsca zlokalizowana jest stacja towarowa (Radom Wschodni). W latach 70-tych XX w. tętniła życiem. Z nostalgią wspominam parowozy manewrujące na stacji – były jeszcze wtedy całkiem naturalnym obrazem na kolei...

W latach 80-tych XX w. Potok przeszedł kolejną regulację; został wyprostowany, zniknęła wówczas również sadzawka. W tym okresie wybudowano również łącznicę kolejową Stara Wola-Radom Wschodni. Ta inwestycja w znacznym stopniu doprowadziła do odwodnienia doliny Potoku i do dalszej degradacji ciekawych siedlisk wodno-błotnych na tym obszarze. Wysypisko gruzu i innych odpadów budowlanych spowodowało dalsze zniszczenia. Proces degradacji wciąż trwa bo odpadów z roku na rok przybywa coraz więcej. Trzcinowisko często jest również wypalane. Wody Potoku okresowo bywają zanieczyszczone substancjami ropopochodnymi. Sprawcą zapewne jest któraś z firm znajdujących się na Dzierzkowie.

Pomimo tych niekorzystnych zmian jeszcze dzisiaj warto zajrzeć nad Potok Północny. W jego rejonie można wciąż zaobserwować płazy, chociaż jest ich dużo mniej niż dawniej. Rokrocznie widuję tu ropuchy – szarą i zieloną. W zastoiskach wodnych żyją larwy ważek, uwijają się cierniki. Nad Potokiem na wysokości stacji towarowej znajduje się niewielki fragment zadrzewień, przypominający łęg wierzbowo-topolowy. Jest on mocno zdegradowany ale może stanowić ostoję ciekawszych gatunków ptaków.

Marek Miłkowski