Wróbel nie jest tak kolorowy jak zięba czy sikorki, nie śpiewa tak pięknie jak słowiki, ale od tysięcy lat mieszka obok ludzi. Niestety, wkrótce możemy go w naszych miastach nie zobaczyć. Chociaż nadal jest liczny to jednak dane na temat spadku jego populacji są zatrważające. W ciągu ostatnich 10 lat w Polsce jest to spadek 20%! Jeszcze gorzej wygląda sytuacja na zachodzie Europy, w niektórych państwach to nawet 60%.

Patrząc na te dane nowego znaczenia nabiera wiersz sprzed prawie 70 lat Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego – "O wróbelku":

Wróbelek jest mała ptaszyna
wróbelek istota niewielka
on brzydką stonogę pochłania
Lecz nikt nie popiera wróbelka
Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta
że wróbelek jest druh nasz szczery?!
kochajcie wróbelka, dziewczęta
kochajcie do jasnej cholery!

Wcześniej często był uważany za szkodnika wyjadającego zboże. W 1958 roku w Chinach z tego mocno naciągniętego powodu bezmyślnie wytępiono całą chińską populacje wróbla. Na pola wychodziły mieszkańcy całych wsi i bezustannie płoszyli ptaki. Wróbel nie potrafi wytrzymać długo w locie, więc bez możliwości odpoczynku spadał zmęczony na ziemie. Chińczycy za swój czyn zapłacili najwyższą z możliwych kar. W kolejnych latach ich uprawy były zjadane przez owady (szczególnie szarańcze), które nie miały naturalnego wroga, jakim był wróbel. W latach 1969-1972 szacuje się, że z głodu umarło około 30 milionów Chińczyków.

Głównymi przyczynami spadku ilości wróbli są:
- spadek ilości owadów z powodu zabiegów rolniczych
- brak łatwego dostępu do zboża z powodu rozwoju technologicznego wsi
- zmniejszenie ilość miejsc lęgowych (np. zabezpieczanie kratkami wlotów wentylacyjnych w blokach)
- koszenie miejskich trawników, przez co zmniejsza się ilość owadów, a także brakuje nasion traw.

tekst i zdjęcia Tomasz Kuna