Przygotowując zdjęcia dzięciołka do powieszenia na stronie www z żalem odkryłem, ze został wypędzony z grona Dendrocoposów i teraz jest Dryobatesem. Jak go zwał, tak go zwał, nikt nie ma wątpliwości, ze to porządny dzięcioł pstry – ino ciutki mniejszy.

Z tym "ciutki" to przesadziłem – on jest znacznie! mniejszy. Miałem ostatnio przyjemność obserwowania krzątającej się parki, której dzieciarnia, albo już opuściła rodzinną dziuple, albo tym razem nie doczekali sie potomstwa. Ptakom nie spieszyło się. Parka spokojnie sobie żerowała, czyściła pióra, pokrzykiwała, a nawet podbębniała na co akustyczniejszych gałęziach wierzby.

Podglądając te krzątaninę zastanawiałem się dlaczego tak często dzięciołki wędrują po poziomych gałęziach, nierzadko wisząc głowami do dołu. Mam wrażenie, że robią to znacznie częściej niż nasze pozostałe dzięcioły.

Podejrzewam, że wyjaśnienie może być bardzo proste. Myśląc o dzięciole najczęściej przywołujemy wizerunek ptaka pionowo przymocowanego do pnia dwoma palcami skierowanymi do przodu, podpartego pozostałymi dwoma skierowanymi do tylu i sztywnymi piórami ogona.

Dzięciołek jest dzięciolą miniaturką i dla niego każda gałąź urasta do rangi pnia. Siada zatem na swoim "pniu", jak każdy szanujący się dzięcioł, ale jego "pnie" często są poziome. Na końcu strony umieściłem zdjęcia, na których dzięciołków prawie nie widać. Takie one jednak są – gdy zauważają zainteresowanie swoimi drobnymi osóbkami, natychmiast znikają po drugiej stronie pniaka, gałęzi, gałązki, witki... :)

Tekst i fot. Maciej Szymański