W dniu 2 października br., z inicjatywy Klubu Przyrodników Regionu Radomskiego, po raz drugi obchodziliśmy w Radomiu Europejskie Dni Ptaków – międzynarodowe wydarzenie mające na celu obserwację ptaków podczas ich jesiennej wędrówki przez kontynent europejski.

Dopisali uczestnicy, dopisała pogoda, dopisały ptaki. W wycieczce prowadzącej szlakiem Obszaru Chronionego Krajobrazu "Dolina Kosówki" wzięło udział prawie 20 osób.

Łącznie udało się zaobserwować 565 ptaków, należących do 44 gatunków. Najliczniejszymi były kaczka krzyżówka, szpak i gołąb grzywacz. Z ciekawostek udało się odnotować egzotyczną azjatycką kaczkę – mandarynkę, oraz gości z dalekiej północy – parę kaczek świstunów.

Na zakończenie wycieczki, dzięki uprzejmości Muzeum Wsi Radomskiej, uczestnicy mieli możliwość obejrzenia filmu poświęconego ochronie niezwykle rzadkiego gatunku ptaka – wodniczki.

tekst Tomasz Figarski
zdjęcia Dorota Wólczyńska, Tomasz Figarski


W ostatnią niedzielę przekonałem się o tym, jak bardzo cenne jest wyjście poza schemat i utrwaloną rutynę codzienności. Będąc wciąż pod wrażeniem niedawno obejrzanego filmu "Życie Jane" o Jane Goodall, której życie wypełniła obserwacja zachowań goryli w ich naturalnym środowisku oraz szeroko pojęta działalność na rzecz ochrony przyrody, postanowiłem uczestniczyć w Europejskim Dniu Ptaków organizowanym w Radomiu przez Klub Przyrodników Regionu Radomskiego. Wczesna niedzielna pobudka uczyniła ten dzień znacznie dłuższym i bogatszym. O 7.45 nad zalewem na Borkach spotkaliśmy się z grupą przewodnicką, którą stanowili radomscy przyrodnicy.

Wędrówka przewidywała dotarcie do Muzeum Wsi Radomskiej, a poznanie trasy tego spaceru (z dala od ruchliwych dróg i zanieczyszczeń miasta) dodatkowo mnie zaciekawiło i zmotywowało do udziału. To, o czym usłyszałem, co zobaczyłem i czego się dowiedziałem podczas drogi znacznie przewyższyło moje oczekiwania. Nie byłem świadomy, że w Radomiu mieszkają ludzie reprezentujący tak wysoki poziom profesjonalizmu w swojej dziedzinie, czyli przyrodzie. Ludzie Ci sprawili, że miejsce, które wydawało mi się znakomicie znane, zyskało nowych barw i dźwięków, do tej pory przeze mnie nie widzianych i nie słyszanych. Dzięki nim dowiedziałem się czym się różni bażant od kuropatwy, że w Radomiu jest miejsce gdzie urzędują bobry, że w naszym mieście rośnie bardzo rzadko występujący grzyb gwiazdosz wpisany na czerwoną listę. Usłyszałem od nich co to są świstuny i po czym je rozpoznać, jakie potoki zasilają zalew na Borkach, jak duże zagrożenie dla żab i innych płazów może stanowić niewinnie wyglądający betonowy kanał. Nie sposób wymienić wszystkiego. Na długo pozostanie mi wrażenie szacunku, a nawet podziwu dla naszych przewodników, którzy rozpoznają gatunek ptaka po jego świergocie oraz po sylwetce lotu.

Przyroda to nasz dom. Coraz bardziej cywilizując się zapominamy, jak wiele od niej zależy. Traktujemy ją jak dobro, z którego można bez ograniczeń korzystać i które od zawsze było i na zawsze będzie. Człowiek ma taką naturę, że nie docenia tego, co ma za darmo. Taka postawa prowadzi na manowce. Brak szacunku dla środowiska, w którym żyjemy to działanie autodestrukcyjne. W tę niedzielę przypomniałem sobie to z całą mocą. To najlepsza lekcja przyrody i ekologii, jaką kiedykolwiek miałem. Poczułem się częścią tego, co mnie otacza i to wcale nie tą najważniejszą. Wypełniła mnie wdzięczność i moc.

Bardzo mnie ucieszyła informacja, że w tegorocznej edycji frekwencja wzrosła o ponad 100%, jednak uważam, że impreza pożegnania ptaków zasługuje na jeszcze większą uwagę. Wyobrażam sobie to tak, że tego dnia powstaje kilkanaście takich grup, jak ta niedzielna i każda dokonuje liczenia ptaków w różnych rejonach miasta.

Najmłodszym uczestnikiem niedzielnego szwendania się po lasach był Maciek, kilkunastoletni syn pana Jacka. Ani razu nie usłyszałem jego narzekań, nie zauważyłem śladów zniecierpliwienia. To dzielny dzieciak, zasługuje na to, żeby żyć w świecie nie gorszym niż nasz. Pamiętajmy, to od nas zależy, czy tak będzie. To gra o dużą stawkę.

Michał Nowotnik