W dniach 15-16 stycznia ruszyliśmy na kontrole w ramach "Akcji zimowego liczenia ptaków w dolinach rzecznych na Nizinie Mazowieckiej". Jest ona częścią International Waterbird Census prowadzonego w Europie od połowy lat 60-dziesiątych.

Nizina Mazowiecka została włączona do tego monitoringu w 1984 roku. W każdą zimę ornitolodzy z całej Polski w wyznaczoną sobotę i niedzielę stycznia ruszają na kontrolę głównych rzek, jezior, zbiorników zaporowych, a nawet zbiorników w parkach miejskich, a więc we wszystkie te miejsca, gdzie zimują ptaki wodne. W ten sposób uzyskuje się dosyć dokładne dane pokazujące skład gatunkowy, liczebność oraz rozmieszczenie ptaków wodnych oraz innych gatunków zimujących w dolinach rzecznych.

Radomską cząstkę tej ogólnoeuropejskiej akcji zwykliśmy nazywać "Marszem gwiaździstym". Spotykamy się tradycyjnie przy ujściu Potoku Północnego do Mlecznej, a następnie każdy rusza swoim odcinkiem: z biegiem Mlecznej w kierunku Michałowa do granic miasta, w górę Potoku Północnego przez Leśniczówkę lub w górę Mlecznej, potem wzdłuż Kosówki do ul. Szydłowieckiej. W tym samym czasie ktoś inny odwiedza oczka wodne na Malczewie, Ustroniu i Gołębiowie, a kolejna osoba rusza wzdłuż Pacynki, która na kilkukilometrowym odcinku stanowi północną i wschodnią granicę miasta. Zdarzają się odstępstwa od tego ustalonego schematu, dla przykładu w tym roku Pacynka była kontrolowana dzień później, zazwyczaj jednak już w sobotnie popołudnie znamy dokładną liczbę zimujących ptaków wodnych w granicach administracyjnych miasta.

Sroga zima może zarazem sprzyjać i przeszkadzać w liczeniach na terenie zabudowanym. Przeszkadza głęboki, kopny śnieg, mroźny wiatr i niska temperatura. W zeszłym roku marsz uprzykrzała skorupa lodowa zalegająca na kilkunastocentymetrowej warstwie śniegu, po kilku kilometrach ból obtartej skóry na piszczeli dawał się mocno we znaki. Mróz i śnieg utrudniają marsz, ale w  jaki sposób mogą go ułatwiać? Mroźna aura dodaje chęci i sił gdyż jest gwarancją, że zimujących kaczek na trasie przemarszu nie zabraknie. Chętniej, długo przed świtem, w sobotni poranek, wstaje się z łóżka gdy wiadomo, że jest spora szansa na spotkanie dużych stad krzyżówek, podpatrzenie rzadko zimujących w mieście cyraneczek, karolinek lub kokoszek. Oczywiście nie jest tak, że ptaki zwabia do miasta śnieg, lód i mróz, przeciwnie pojawiają się ponieważ uciekają przed ciężkimi warunkami atmosferycznymi. W mieście łatwiej znaleźć pokarm i przetrwać trudny okres. Zatem ocieplenie, które przyszło w styczniu pozwoliło stadom kaczek na opuszczenia miasta. Piątkowe umiarkowane opady śniegu i kilkustopniowy mróz, nie były na tyle dolegliwe, żeby skłonić je do powrotu. Nie spotkaliśmy, widywanych jeszcze w grudniu na Potoku Północnym, karolinki i cyraneczki. Stadko krzyżówek z oczka na Gołębiowie, liczące jeszcze w grudniu trzysta osobników, skurczyło się trzykrotnie, zniknęło stadko pięćdziesięciu kaczek z parku Leśniczówka.

Tabela. Lista najliczniej obserwowanych gatunków w granicach administracyjny Radomia.

Gatunek

Liczebność w terenie zabudowanym

Liczebność w terenie niezabudowanym

krzyżówka

677

186

czyż

16

241

gawron

211

-

kawka

193

-

bogatka

79

22

gil

69

12

sroka

22

21

dzwoniec

8

25

szczygieł

-

20

modraszka

12

6

kwiczoł

16

-

strzyżyk

1

9

kos

8

2

Jak pokazuje powyższa tabela, w połowie stycznia, w Radomiu zimowały 863 krzyżówki. Z fragmentarycznych obserwacji, z parku Leśniczówka i z parku na Gołębiowie, wiemy, że w grudniu w mieście krzyżówek było znacznie więcej. O ile? Tu z pomocą przychodzą wyniki zeszłorocznego liczenia. Wówczas, podczas ciężkiej zimy, na terenie zabudowanym, zimowało sporo ponad półtora tysiąca krzyżówek. Można domyślać się, że podobna liczba pojawiła się w mieście z początkiem grudnia tego roku, by później, w trakcie odwilży, w większości wrócić na tradycyjne żerowiska. Wieloletnie obserwacje wskazują, że zimą z miastem są związane dwie grupy krzyżówek, jedna, która spędza tu całą zimę (w połowie stycznia 2007 r. było to 608 ptaków, podczas tegorocznych liczeń 677 osobników) i druga, liczniejsza, pojawiająca się wówczas gdy lód pokrywa mniejsze rzeczki, rozlewiska, wiejskie stawy, utrudniając ptakom zdobywanie pokarmu.

Zwraca uwagę nieobecność gawronów i kawek na polach i łąkach poza terenem zabudowanym. Zapewne, podobnie jak krzyżówki, miasto zwabia te pospolite krukowate łatwo dostępnym pokarmem. Podczas liczeń obserwowaliśmy tylko jedną wronę siwą, przedstawiciela gatunku, który w innych dużych miastach np. w Warszawie licznie gniazduje i zimuje. Z rodziny krukowatych obecnych było jeszcze (poza gatunkami odnotowanymi w tabeli i wroną) pięć kruków i trzy sójki. Warto wspomnieć jeszcze o ptakach szponiastych. Udało się oznaczyć trzy gatunki: pojedynczego jastrzębia i pustułkę oraz siedem myszołowów zwyczajnych. Jeśli chodzi o ptaki wodne, to zanotowaliśmy dwóch przedstawicieli tej grupy: krzyżówkę i czaple siwą. Tę drugą w skromnej liczbie jednego osobnika. Ten okazały ptak (zdecydowanie największy spośród zanotowanych w sobotę) polował na rzece Mlecznej vis a vis  grodziska na Starym Mieście.

W tegorocznych liczeniach na terenie Radomia wzięli udział: Tomasz Figarski, Rafał Patryniak, Jacek Słupek i Łukasz Stępień.

Łukasz Stępień