Tym razem chciałbym opowiedzieć o eksponatach, których niestety nie odnajdziemy w zbiorach przyrodniczych Muzeum im. Jacka Malczewskiego lecz historia ich powstania i osoba, która do ich powstania się przyczyniła zapisały niewątpliwie jedną z pierwszych kart tradycji muzealnictwa przyrodniczego naszego regionu.

Mowa oczywiście o księgach drzewnych i ich najbardziej znanym twórcy, twórcy Wiktorze Kazimierzu Grzegorzu Kozłowskim, herbu Jastrzębiec. Kolekcjonowanie i tworzenie tzw. Biblioteczek drzewnych składających się z „ksiąg drzewnych” stało się modne w II połowie XVIII i na początku XIX wieku. "Księgi drzewne" były to pudełka w kształcie księgi wykonane z drewna jednego gatunku drzewa. We wnętrzu znajdowały się m.in. jego nasiona, łupiny nasienne, kwiatostany, owoce, pędy, siewki, węgiel drzewny, popiół, a także opis botaniczny.

Pierwsze życiowe wybory Kozłowskiego zdawały się nie wskazywać, że jego pasją i pracą stanie się obcowanie z przyrodą i jej poznawanie. W roku 1812 po dwuletnich zajęciach w Oddziale Fizyki i Matematyki Uniwersytetu Wileńskiego, i po zdaniu egzaminu zwyczajnego, otrzymuje tytuł kandydata filozofii. W latach 1812-13 służy w 18 Pułku Piechoty Liniowej Księstwa Warszawskiego, najpierw w stopniu podporucznika, potem kapitana. Po kapitulacji twierdzy Modlin przez 4 miesiące przebywał w niewoli. W roku 1818 występuje z wojska by podjąć naukę w Szkole Szczególnej Leśnej w Warszawie, gdzie w tym samym roku składa egzamin na Urząd Klasy II Nadleśnego a następnie na Urząd Asesora Nadleśnego. Do roku 1828 sprawował funkcję nadleśnego leśnictwa Lublin. Kolejno był też profesorem Szkoły Leśnej Praktycznej w Siekiernie oraz nadleśniczym nadleśnictwa Bodzentyn. W czasie powstania listopadowego służy w Pułku Strzelców Krakowskich. Służba w wojsku kończy się dla niego po odniesieniu ran pod Józefowem. Przez kolejnych sześć lat administruje lasami Ordynacji Zamojskiej. W 1840 roku podejmuję pracę aplikanta komisji skarbu lecz już wkrótce po tym fakcie wraca do swych umiłowanych zajęć jako nadleśniczy leśnictwa Chlewiska w guberni radomskiej. Stanowisko to piastuje przez 17 lat aż do swojej śmierci. Pozostawił po sobie nie tylko bogate zbiory ale wdzięczną pamięć ludzi, którzy w podzięce za prawość charakteru oraz w uznaniu jego zasług, postanowili własnym sumptem wznieść mu na cmentarzu w Chlewiskach, gdzie spoczywa, osobliwy, symboliczny pomnik – odlany z żelaza dąb. "(...) odlano z żelaza dąb naturalny z ko­rą, wysokości 11 stóp, grubości cali 15 u spodu. Na drewnie umocowana tablica z na­pisem: Wiktorowi Kozłowskiemu, profesorowi szkoły leśnej w Siekiernie, autorowi Słownika leśnego, zmarłemu 25 stycznia 1858 r., przyja­ciele i koledzy. Waga żelaza z osztachetowa­niem wynosi cetn. 46, funtów 30, koszt ogólny zł 1020 gr 28, na którą to sumę zebrano dotąd zł 465; brakuje więc jeszcze zł 555 gr 28" – pisał w 1864 roku sąsiad Kozłowskiego ukrywający się pod inicjałami AK. Wyjątkowość dokonań Kozłowskiego doceniono także za jego życia przyznając mu Order Św. Stanisława IV klasy oraz Znak Nieskazitelnej Służby za lat XV.

O wszechstronnych zainteresowaniach i rozległej wiedzy Wiktora Kozłowskiego, świadczą książki jego autorstwa: „Pierwsze początki terminologii łowieckiej” (1822), "Słownik leśny, bartny, bursztyniarski i orylski" (1846) oraz opublikowana w "Sylwanie" praca "O wyżle, czyli psie legawym". Ponadto znany jest pozostawiony w rękopisie "Opis ptaków śpiewających". Swoją pasję Kozłowski realizował na wiele sposobów.  Chełmiński w roku 1863 pisał o nim tak: "najulubieńszem zajęciem jego fi­zycznem było zakładać ogrody z drzew i krzewów wpośród których wolne chwile od zatrudnień obowiąz­kowych z największem upodobaniem przepędzając, naturę tych istot badał, osobliwości w nich trafnie upatrywał, i przy takich poznawaniach dzieł Bo­ga Wszechmocność Jego wielbiał". Był znakomitym pedagogiem i zapalonym kolekcjonerem. Jego rozległe zbiory były często przedmiotem bezinteresownych darowizn. W 1839 r. ofiarował kolekcję ptasich jaj 130 gatunków krajowych Gabinetowi Historii Naturalnej w Petersburgu. W roku 1840 jaja 111 gatunków oraz kolekcję próbek drewna w kształ­cie piramidy, zawierającą wycinki ze 100 gatunków drzew i krzewów otrzymała Komisja Rządowa Przychodów i Skarbu. Muzeum przy Instytucie Leśnym i Mierniczym w Petersburgu przekazał zielnik wszystkich gatunków drzew i krzewów występujących w Króle­stwie Polskim, a także 62 wycinki, 75 kwiatów oraz 50 nasion różnych ga­tunków drzew i krzewów leśnych. Szkole Szczególnej Leśnictwa w Warszawie oraz gimnazjum w Szczebrzeszynie podarował zbiory mineralogiczne oraz zbiór nasion. Kozłowski gromadził także zbiory entomologiczne, które prawdopodobnie spłonęły w 1857 roku, w pożarze jego domostwa. Przedmiotami darowizn były także (a może przede wszystkim) księgi drzewne, ofiarowane m.in. (wraz z kolekcją wypchanych ptaków) Gabinetowi Płodów przy Rządzie Guberialnym Radomskim. Sobieszczański w 1852 r opisuje ów gabinet w następujący sposób: "(..) Zastanawiają tam naprzód szafy z ptastwem i innemi zwierzętami, które w gubernii po lasach, górach i polach żyją. Niektóre z nich są w ślicznych exemplarzach i bardzo starannie wypchane. Pomiędzy temi z rozmaitych odmian orłów celuje orzeł z okolic Szyc, koło Pieskowej Skały złapany, ze wspaniałego i ogromnego kształtu, i orzeł z niebieską skórką na szyi z Kozienic, tudzież czarny bocian w Brzesku nad Wisłą złapany, i wiele różnych aż do najdrobniejszych skowronków i wróbli (...). Osobna szafa zawiera szczególniejszą bibliotekę z drzew leśnych ułożoną; są to książki wyrobione z każdego drzewa w lasach gubernii rosnącego, na których masz korę, słój drzewa pod heblem i politurą zosobna. W środku takiej książki znajduje się pod względem botanicznym zasuszona gałązka z liściem, kwiatem i owocem, tudzież dwie skrytki, w których w jednej masz korzeń, wiór i węgiel, w drugiej zaś na osobnej kartce opisane są nazwisko drzewa, jego własności i miejsce rośnienia". Do dnia dzisiejszego z bogatych zbiorów Wiktora Kozłowskiego przetrwało 110 tomów ksiąg drzewnych w Muzeum Diecezjalnym w Sandomierzu oraz 17 tomów w Muzeum Leśnictwa w Gołuchowie. Los pozostałych egzemplarzy jest nieznany. Chociaż kto wie? Może czyta właśnie to ktoś kto taką, pozornie zaginioną drzewną księgę jednak posiada? 

Marek Słupek