Nasz region obejmuje obszar należący do dwóch wielkich jednostek tektonicznych tj.: platformy wschodnioeuropejskiej oraz dużo młodszych fałdowych struktur Europy Środkowej i Zachodniej (tzw. teranów). Granica między tymi strukturami ma długość ok. 2000 km i rozciąga się od Morza Czarnego do Morza Północnego.

Nazwana jest linią T-T od nazwisk badaczy opisujących tą strukturę i jest jedną z najbardziej podstawowych granic litosferycznych w Europie. Według poglądów Teisseryre'a z roku 1893 linia ta przebiegała w centralnej Polsce przez rejon Sochaczewa w kierunku Pionek. W roku 1910 Tornquist przesunął tą linię równolegle o około 50 kilometrów w kierunku południowo-zachodnim.  Natomiast wyniki współczesnych sondowań sejsmicznych pozwoliły wyróżnić strefę Gutercha o szerokości 50-70 km na linii Kołobrzeg-Bydgoszcz-Pionki. Tak więc większość z mieszkańców Radomia czy Pionek żyje w strefie jednego z największych europejskich uskoków. Jest to pozostałość zderzenia sprzed ok. 140 mln lat płyt kontynentalnych jak mawiają Skandynawowie "starej Sakandynawi" z młodą Europą. Żartobliwie można ten fakt skwitować stwierdzeniem, iż  mieszkańcy Kozienic to "starzy skandynawowie", a Przysuchy to "młodzi europejczycy", natomiast  mieszkańcy Radomia czy Pionek stoją "w rozkroku na uskoku" sięgającym w naszym rejonie 50-70 km głębokości.

W strefach uskokowo-rozłamowych koncentrują się również epicentra wstrząsów sejsmicznych. Najprawdopodobniej właśnie z tą strefą związane były trzęsienia ziemi, które w roku 1572 odnotowano w Toruniu, a w roku 1680 silne trzęsienie w Warszawie spowodowało zniszczenie wielu domów. Natomiast w roku 1932 odnotowano wstrząsy w rejonie położonym pomiędzy Łukowem a Dęblinem.

Ziemia zapewnie w naszym rejonie trzęsła się nie raz w okresie, gdy na pobliskim lądzie Gór Świętokrzyskich stąpały dinozaury. Teraz jest spokojnie co nie oznacza, wszakże, że za naszego życia nie odczujemy raczej niewielkich wstrząsów związanych z życiem nad jednym z największych europejskich uskoków tektonicznych. To co w Radomiu w Pionkach czy Nowym Mieście skrywane jest głęboko pod powierzchnią ziemi, na "żywo" możemy obejrzeć na Bornholmie, gdyż i przez tą wyspę przebiega owa linia. Wszyscy, którzy na Bornholmie pojadą do starej stolicy wyspy Aakirkeby w tamtejszym muzeum przyrodniczym Natur Bornholm wzniesionym m.in. z datków rodziny Królewskiej mogą postawić jedną nogę na skałach platformy wschodnioeuropejskiej liczących 1 700 mln lat, a drugą na skałach liczących zaledwie ok. 600 mln. To tak jakbyśmy z pomocą wizjera zajrzeli głęboko pod powierzchnię Ziemi w Radomiu lub Pionkach. Wracając do Aakirkeby to właśnie dzięki istnieniu tego powierzchniowego odsłonięcia zbudowano tu Natur Bornholm, rezygnując z innych większych miast w tym "stołecznego" Roone, a zarys uskoku jest zapisany zarówno w bryle jak emblemacie muzeum.

Jacek Słupek