Media doniosły o spektakularnym odkryciu przez polskich paleontologów śladów pierwszych czworonogów Tetrapodów ze środkowego Dewonu z okolic Kielc. Jak donosi portal onet.pl "w nieczynnym kamieniołomie Zachełmie pod Kielcami w Górach Świętokrzyskich naukowcy z Państwowego Instytutu Geologicznego oraz Uniwersytetu Warszawskiego odkryli skamieniałości i odciski stóp tetrapodów (czworonożnych kręgowców).

Okazało się, że są one starsze o ok. 18 mln lat od najstarszych tego typu skamieniałości znanych nauce. Z pierwszych tetrapodów wywodzą się płazy, gady, ptaki i ssaki. Znalezisko pochodzi z okresu dewońskiego, sprzed 395 mln lat. Paleontolodzy odkryli m.in. kilka "dróżek" zrobionych stopami zwierząt. Część śladów ma nawet 26 cm szerokości. Oznacza to, że zostawiły je zwierzęta wielkości około 2,5 metra. Były też mniejsze osobniki o długości ciała około pół metra – opisują autorzy".

Warto sobie uświadomić, że radomskie z racji położenia również na obrzeżu Gór Świętokrzyskich jest także miejscem, gdzie znajdowano i znajduje się nadal skamieniałości bądź ślady zwierząt i roślin żyjących w odległych epokach geologicznych. Choć utwory z dewonu spoczywają na głębokości ok. 3000 m pod samym Radomiem, który w tym okresie był tak jak Zachełmie płytkim ciepłym morzem, to jednak w okolicy Iłży, Lipska czy Przysuchy wychodnie młodszych skał umożliwiają i nam wędrówkę w może nie tak daleką, ale równie ciekawą przeszłość. Część znalezionych skamielin można obejrzeć w Dziale Przyrody Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu.

Poniżej przedstawiamy tekst, który napisałem w roku 2005 dla tygodnika 7 dni, a dotyczący właśnie jednej ze skamielin w zbiorach naszego muzeum.

Jacek Słupek

"Tym razem zmieniamy krajobraz – z mroźnej, trawiastej, radomskiej tundry sprzed kilkuset, kilkunastu tysięcy lat udajemy się na brzeg podzwrotnikowego lądu jakieś 245 do 210 milionów lat wstecz. Oczywiście, gdzieś niedaleko Radomia. A wszystko za sprawą niepozornej kości ze zbiorów paleontologicznych działu przyrody. Samotna tkwi w ławicy piasku, a mnie przypomina raczej kość kurczaka pozostawioną po obiedzie niż notozaura – przodka plejozaura, którą w istocie jest.

Jej właściciel żył w triasie, czyli początkowym okresie ery mezozoicznej. Właśnie olbrzymi kontynent Pangea, którego i nasze Radomskie było częścią (choć właściwsze byłoby określenie nasza część morza) zaczynał się rozpadać na mniejsze kawałki. Nasza część znajdowała się w strefie ciepłego klimatu podzwrotnikowego, a ziemia radomska była ciepłym morzem z wynurzającym się od czasu do czasu archipelagiem wysp lub lądem Gór Świętokrzyskich.

Na tych wyspach można było spotkać odpowiedniki dzisiejszych fok. Zwierzęta te, o długości 3-4 metrów, miały opływowy kształt; ich kończyny zakończone były pięcioma palcami spiętymi błonami pływnymi. Prowadziły ziemno-wodny tryb życia, podobny do tego, jaki wiodą teraz foki lub wydry morskie. Ogon – długi, cienki, spiczasty z płetwą na górnej części – służył do pływania. Kończyny przednie były krótsze niż tylne, a szczęki – długie, cienkie i pełne spiczastych zębów wręcz wymarzonych do łapania ryb. Te zwierzęta to właśnie notozaury. Ich przedstawicielem był również osobnik, którego kość trafiła do naszego muzeum. Już w następnym okresie, tj. w jurze, dadzą one początek dużej grupie morskich gadów zwanych plejozaurami. I to właśnie one najczęściej straszą nas z ilustracji przedstawiających morską faunę jury.

Póki co, cała kolonia wygrzewa się na piaszczystym brzegu wyspy, a nad ich głowami unoszą się pterozaury – najnowszy wynalazek natury w zakresie areodynamiki. Możemy również pokusić się o odtworzenie krajobrazu lądu, na którym wygrzewał się "radomski" (niewątpliwie młodociany) notozaur.

Na przełomie triasu i jury północne obrzeżenie Gór Świętokrzyskich było równiną poprzecinaną bagnami i rzekami. Bagna porastały skrzypy, natomiast suchsze partie terenu – lasy iglaste. Już wkrótce (zaledwie kilka milionów lat) polować tu będzie największy drapieżnik tego okresu, sześciometrowy diflozaur. Odciski tego drapieżnika zostały zachowane w skałach pochodzących z okolic Stąporkowa, zaledwie kilka kilometrów od "starych" granic woj. radomskiego. W ciągu kolejnych milionów lat teren ten znów pokryło morze, które, wycofując się, utworzyło płytki i wąski zbiornik przecinający nasz kraj z północnego-zachodu na południowy-wschód. Wody tego zbiornika obfitowały w pożywienie, a świadczą o tym pozostawione ślady żerujących bezkręgowców i ryb. Z tej obfitości korzystały drapieżne dinozaury, brodząc w płytkiej wodzie, czego dowodem są ślady odnalezione w ubiegłym roku w okolicach Zapniowa. Brzegiem wędrowały na żerowiska lub poszukiwały wodorostów czworonożne i roślinożerne (czyli te dobre, jak mawia Junior) zauropody. Po drugiej stronie (powiedzmy kieleckiej) tego zbiornika, 30 km na południe, w okolicach Mniowa odkryto także liczne ślady dwumetrowych, drapieżnych terapodów oraz zauropodów.

Jak widać, nawet tak niepozorna kość może być pretekstem do opowiedzenia historii kilku ładnych milionów lat z przeszłości naszej małej ojczyzny.

Wszystkich zainteresowanych zbiorami działu przyrody zapraszamy na strony internetowe muzeum – www.muzeum.edu.pl".

Tekst pod tytułem "Foki z otchłani czasu" ukazał się w tygodniku 7 dni  2005 roku.

Na stronie NATURE można zobaczyć fikm "Walking with tetrapods".