W dniach 18-21 lutego odbył się przyrodniczy wyjazd do Biebrzańskiego Parku Narodowego. Grupa osób zainteresowanych przyrodą z Krakowa, Warszawy oraz Radomia rozpoczęła wizytę w Biebrzańskim Parku Narodowym od Strękowej Góry.

Stosunkowo duża ilość śniegu i dość dobra widoczność mogły sprzyjać obserwacjom. Niestety w pierwszym miejscu udało się zaobserwować jedynie grupę trznadli, kruki, oraz wróble i mazurki. Przejazd Carską Drogą był już o wiele bardziej obfitujący w zwierzynę. Co prawda Bagno Ławki nas rozczarowało, gdyż zarówno z wieży widokowej, jak i z kładki nie wypatrzyliśmy niczego ciekawego, jednak chwilę później w okolicznych lasach natknęliśmy się na pierwsze na tym wyjeździe łosie. Warto równocześnie podkreślić, że dla części osób było to pierwsze spotkanie z BPN, jak i z łosiami. Później liczba zaobserwowanych osobników rosła sukcesywnie. Towarzyszyły im dość licznie sarny.

Po krótkiej wizycie w siedzibie Parku ruszyliśmy na objazd okolicznych łąk i pól. Niestety i tym razem ptaki nie dopisały. Udało się zaobserwować stado gili oraz kilka myszołowów, ale na szczęście dla osłody napotkaliśmy kolejne łosie.

Dzień upływał szybko, trzeba więc było powoli ruszyć w kierunku leśniczówki Grzędy na Czerwonym Bagnie, gdzie też planowane były noclegi. Leśniczówka jest położona na pięknej, zacisznej polanie i naprawdę miło spędzać tam czas. Warto zauważyć że w okresie wojny była w tym regionie cała wieś. Niestety nic z niej nie zostało. Przy leśniczówce jest prowadzona także hodowla konika polskiego. Zmrok zapadł szybko, a pozytywna atmosfera sprzyjała przyrodniczym rozmowom, które zakończone zostały jednak wcześnie na rzecz porannego wyjścia w teren.

Drugiego dnia odbyliśmy wędrówkę szlakami czerwonego Bagna. Minęliśmy ośrodek rehabilitacji zwierząt Biebrzańskiego Parku Narodowego, w którym bytują, w półnaturalnych warunkach, dziki, oraz łosie, a aktualnie także wilk. W pewnym momencie szlak się rozdzielił i grupy ruszyły w swoich kierunkach. Podzieliliśmy się bowiem na dwie grupy by szło się ciszej oraz by zwiększyć szansę ciekawych obserwacji – ruszyliśmy w dwóch kierunkach tej samej pętli, by spotkać się gdzieś po drodze… . Trasa wiodła zarówno przez lasy, wydmy, jak i zamarznięte rozlewiska. W trakcie wędrówki napotkaliśmy żerujące dziki, dwa łosie, bielika i kilka pospolitych ptaków. Trzeba przyznać, że sezon ornitologiczny to nie był. Jednocześnie jedna z grup natrafiła na tropy basiora którego tropem podążali pracownicy BPN wraz z kilkoma gośćmi z zagranicy. Później udało się także usłyszeć jego przejmujące wycie…

Wieczorem był czas na relaks i wypoczynek aktywny. Gry, zabawy, dyskusje, aby następnego dnia ruszyć znowu w teren. Niestety pogoda przestała być sprzyjająca i nastała odwilż. Wilgotne powietrze ograniczało znacząco widoczność. Dzięki uprzejmości BPN mogliśmy podjechać autem na parking na Nowym Świecie by wyjść na wieże widokowe na Wilczej Wydmie, a potem dokończyć szlakami pętle. Niestety nie udało się wieczorem zrealizować planowanego ogniska z uwagi na niesprzyjające warunki pogodowe.

Ostatni dzień wyjazdu spędziliśmy częściowo w trasie. Po opuszczeniu Grzęd zajrzeliśmy na jeszcze jedną wieżę widokową, a potem powoli dążyliśmy do Kurowa – siedziby Narwiańskiego Parku Narodowego. W trakcie przejazdu mieliśmy jeszcze szansę obserwacji, tuż przy drodze, kilku łosi. Narwiański Park przywitał nas pustkami w dyrekcji. Przed wejściem na wieżę widokową grupa miała szansę obserwacji z bliska grubodzioba, a wracając do auta myszołowa ze zdobyczą! Weekendowy wyjazd dobiegał końca. Po opuszczeniu Parku odbyliśmy jeszcze wspólny posiłek, po którym każdy pojechał w swoim kierunku.

tekst Jakub Pełka (www.poznajkraj.eu)
zdjęcia Tomasz Figarski