Miniony weekend był kolejnym z rzędu, który poświęciliśmy na liczenia ptaków zimujących na rzekach w regionie radomskim. Tym razem udaliśmy się nad Pilicę powyżej Warki. Nad wodą przywitał nas przejmujący, niespotykany w ostatnich latach mróz, sięgający minus 27 st. Celsjusza. 

Na domiar złego doszło do małej awarii auta, co zabrało nam kilka minut cennego czasu. Tym niemniej, niezważając na niedogodności, ochoczo ruszyliśmy w teren. Zachęcało do tego zwłaszcza świecące od rana słońce, które czyniło nadrzeczny, zaśnieżony krajobraz niemal bajkowym. Zachwyceni porannymi impresjami rozpoczęliśmy liczenia na swoich odcinkach rzeki.

Niestety skrzydlatych braci tego dnia spotkaliśmy niewielu. Płynące rzeką fragmenty kry sprawiły chyba, że nie natknęliśmy się na żadne ptaki wodne.  Nieliczne były także łuszczaki, na co być może wpłynęły, panujące nieprzerwanie od kilku tygodni, niskie temperatury.  Jedynie pojedynczo lub w niewielkich grupkach przelatywały nad nami czyże Carduelis spinus, szczygły Carduelis carduelis czy dzwońce Carduelis chloris. Interesująca była zwłaszcza obserwacja pojedynczego czyża, który nie wykazywał żadnego strachu przed ludźmi, pozwalając się podejść na 30 cm! W tym czasie nieprzerwanie żerował na nasionach chwastów – oto do czego doprowadzić może dzikie zwierzęta głód.

Dopisały za to dzięcioły, zwłaszcza duże Dendrocopos major, które licznie zasiedlają obfitujące w stare drzewa, nadpiliczne łęgi. Trafił się także dzięciołek Dendrocopos minor oraz dzięcioł średni Dendrocopos medius. Udało się również zaobserwować spore stadko trznadli Emberiza citrinella.

Im bliżej południa tym słońce operowało mocniej i mróz przestał tak bardzo doskwierać. Pewnie wpływ na to miał także fakt, że rozgrzaliśmy się kilkugodzinnym marszem przez zwały śniegu. Był więc czas by przystanąć na chwilę, posilić się i napić gorącej kawy z termosu. Oczywiście cały czas staraliśmy się także uwieczniać wspaniałe impresje natury na cyfrowych fotografiach. Jak nam się to udało można ocenić oglądając prezentowane niżej zdjęcia, które jednak nigdy nie odzwierciedlą w pełni rzeczywistości (tutaj zobaczysz zdjęcia – obserwacja z 24.01.2010 r.).

Po chwili odpoczynku ruszyliśmy dalej. Dość liczne tego dnia były sikory, zwłaszcza bogatki Parus major i modre Cyanistes caeruleus, ale trafiały się również czarnogłówki Poecile montanus, ubogie Poecile palustris oraz czubatki Lophophanes cristatus. Gdzieniegdzie towarzyszyły im kowaliki Sitta europaea oraz kojarzące się z biegającą po pniach drzew myszą – pełzacze ogrodowe Certhia brachydactyla. Z ptaków drapieżnych spotkaliśmy trzy gatunki – myszołowa Buteo buteo, zwinnego krogulca Accipiter nisus oraz króla wyjazdu – bielika Haliaeetus albicilla, który majestatycznie przeleciał nad Pilicą, kierując się w stronę Wisły.

Reasumując, choć ptaków było niewiele, dzień uznaliśmy za bardzo udany. Możliwość obcowania z dziką przyrodą, wspaniałe krajobrazy oraz niepowtarzalne zimowe impresje sprawiły, że był to dzień do którego nie raz będziemy wracać myślami.

Tomasz Figarski