Muzeum Regionalne przy Rządach Guberni Radomskiej i Lubelskiej.

W końcu pierwszej połowy XIX wieku przy Rządach Guberni Radomskiej i Lubelskiej (z siedzibą w Radomiu) istnieje już w Radomiu muzeum regionalne, a kustoszem zbiorów zostaje znany już wówczas wybitny polski ornitolog Władysław Taczanowski. Zbiory te najprawdopodobniej nie dotrwały do naszych czasów gdyż część z nich została najprawdopodobniej rozkradziona przez niemieckiego okupanta w trakcje II wojny światowej. Dlatego też nieoceniony dla nas jest opis tych zbiorów w "Bibliotece Warszawskiej" skreślony ręką archeologa – amatora F. M. Sobieszczańskiego. Pisze on "Niegdyś przed laty byłem w Anglii (...). Widziałem tam zbiory publiczne, muzea prowincjonalne tworzące, w których miałeś wszystko, co w każdej prowiancyi kopie, rośnie, wyrabia i znajduje się: a patrząc na te użyteczne, a tak praktyczne zbiory, nieraz w myśli żałowałem, że u nas czegoś podobnego nie mamy (...). Z jakąż więc radością i szczęściem ujrzałem wchodząc do gabinetu gubernatora, że właśnie taki zbiór posiada już gubernia radomska. Opiszę wam szanowni czytelnicy ten gabinet dla przykładu i wiadomości naszej (...). Gabinet ten jest to obszerna i wysoka sala, mająca ze wszystkich stron szafy, w których umieszczone są porządkiem rzeczy kopalne, roślinne i zwierzęce, a na ostatek wyroby rąk ludzkich, co wszystko nie przechodzi poza obręb guberni radomskiej. Zastanawiają tam naprzód szafy z ptactwem i innemi zwierzętami, które w gubernii po lasach, górach i polach żyją. Niektóre z nich są w ślicznych egzemplarzach i bardzo starannie wypchane. Pomiędzy temi z rozmaitych odmian orłów celuje orzeł z okolic Szyc, koło Pieskowej Skały złapany, ze wspaniałego i ogromnego kształtu i orzeł z niebieską skórką na szyi z Kozienic, tudzież czarny bocian w Brzesku nad Wisłą złapany i wiele innych, aż do najdrobniejszych skowronków i wróbli, a których nazwiska i pochodzenia, pomimo iż każdy ma u dołu na podstawie napis, nie powtarzam z obawy, abym spuszczając się na pamięć, jakiego zoologicznego anachronizmu nie popełnił. W podobnym komplecie są i zwierzęta. Dalej znowu wszystkie minerały, starannie z napisami gdzie kopią się poukładane, od prostych kamieni i piaskowców rozmaitych, aż do kilkudziesięciu gatunków marmurów w tej jednej guberni znajdujących się. Podobne liczne są kruszce w rozmaitych stanach i exemplarzach żelazo, srebro, miedź, ołów itd.; wszystkie gliny i glinki, kredy, ziemie i na koniec osobliwości pod względem naukowym, jako to: skamieniałości, muszle, amonity itp. Osobna szafa zawiera szczególniejszą bibliotekę z drzew leśnych ułożony: są to książki wyrobione z każdego drzewa w lasach guberni rosnącego, na których masz korce, słój drzewa pod heblem i politurą z osobna. W środku takiej książki znajduje się pod względem botanicznym zasuszona gałązka z liściem, kwiatostanem, tudzież duże skrytki, w których w jednej masz korzeń, wiór i węgiel, w drugiej zaś na osobnej kartce opisane są nazwiska drzewa, jego własności i miejsca rośnienia."

Niestety nie znamy dalszych losów tej kolekcji, najprawdopodobniej po I wojnie światowej zbiory te wzbogaciły kolekcję PTK by po przejęciu Muzeum PTK została zrabowana przez Niemieckiego okupanta. Ponieważ zniszczono dokumentację można mieć nadzieję, że niewielka część zbiorów Działu Przyrody Muzeum im. Jacka Malczewskiego ma swoje korzenie w najstarszym radomskim muzeum. Wspomniany w tekście "orzeł z niebieską skórką na szyi z Kozienic" to najprawdopodobniej jedna z najwcześniejszych w Polsce informacja o zalatywaniu sępa kasztanowego. Natomiast "biblioteka z drzew leśnych ułożona" to najprawdopodobniej część zbiorów Wiktora Kozłowskiego.

Zbiory PTK.

Od 1913 roku zbiory przyrodnicze gromadziło także Polskie Towarzystwo Krajoznawcze, które w latach dwudziestych XX wieku przejęło również zbiory przyrodnicze leśników gromadzone przy Dyrekcji Lasów Państwowych w Radomiu. Po drugiej wojnie światowej dały one początek zbiorom przyrodniczym Muzeum Regionalnemu w Radomiu.

Muzeum Ornitologiczne w Turowicach / k. Grójca.

Jednym z największych prywatnych zbiorów ornitologicznych w Polsce międzywojennej był zbiór Stanisława Zielińskiego z Turowic pod Grójcem W okresie rozkwitu liczył on ponad 1000 spreparowanych okazów ptaków, kilkaset jaj, a także zawierał niewielką kolekcję innych okazów przyrodniczych w tym owadów oraz poroży i medalionów myśliwskich. W kolekcji były ptaki krajowe Lubelszczyzny, Pomorza, Karpat, Wileńszczyzny, Podola, Wołynia i Śląska. W latach 1929-1937 Stanisław Zieliński zebrał ponad 1000 okazów reprezentujących 265 gatunków ptaków. Do preparowania zbiorów zatrudniał najlepszych fachowców krajowych m.in. Franciszka Kolkusa z Muzeum Dzieduszyckich ze Lwowa oraz Bohdana Kreczmara, który pracował też dla Arkadego Fidlera podczas jego podróży na Madagaskar. Wzbogacając swoją kolekcję Zieliński jak sam pisał "nie zapomniał o obowiązkach obywatela" i wspierał instytucje, bądź to tzw. "skórkami ptaków" bądź gotowymi wypchanymi ptakami. Między innymi, Państwowemu Muzeum Przyrodniczemu w Warszawie, przekazał 3000 gotowych skórek, szkole powszechnej w Biskupcach pow. Lublin, podarował szafę wraz ze 100 okazami wypchanych ptaków, oraz 50 pudełek motyli, taki sam dar przekazał do szkoły w Grójcu, natomiast Muzeum w Płocku ofiarował 150 wypchanych ptaków.

Po II wojnie światowej właściciel udostępnił swoje zbiory zwiedzającym pod potoczną nazwą "Muzeum Ornitologicznego". W roku 1950 na podstawie dekretu PKWN, kolekcja została upaństwowiona. Wobec braku opieki i niszczenia zbiorów w październiku tego samego roku zbiory przejęło Państwowe Muzeum Przyrodnicze w Warszawie, jednocześnie uniemożliwiając przyjęcie do pracy jej prawowitego właściciela. Od tego okresu znacznie uszczuplone pozostają w magazynach tej placówki (obecnie Muzeum i Instytut Zoologii PAN), bądź w muzeum Łowiectwa w Warszawie.

Jacek Słupek