Płazy są szczególnie uzależnione od wody. To środowisko ich rozrodu, a dla niektórych gatunków również miejsce bytowania przez znaczną część roku. Niestety, jest coraz mniej zbiorników spełniających wymagania płazów.

Na terenach zurbanizowanych są one likwidowane pod różne inwestycje, a te, które są, często bywają zanieczyszczone. Nawet czyste i zadbane wody nie zawsze stanowią dobre środowisko dla płazów, jeśli są wykorzystywane do celów rekreacyjnych. Panuje tam ustawiczny ruch i hałas. Często stawy takie są intensywnie zarybiane na potrzeby wędkarzy i larwy, a nawet już złożone jaja są masowo wyjadane przez żarłoczne ryby. Nawet stawy położone w ustronnych, dzikich okolicach zanikają. Przyczyną są zmiany klimatyczne. Coraz częstsze susze powodują ich wysychanie już w początkach lata. W takiej sytuacji wszystkie larwy płazów giną, nie mogąc ukończyć rozwoju. Idealnym azylem dla naszych płazów mogą więc być ogrodowe oczka wodne tworzone specjalnie dla nich. W ostatnich latach panuje moda na zakładanie oczek wodnych. Są one w wielu ogrodach i na działkach rekreacyjnych. Jednak bardzo rzadko spełniają one warunki niezbędne dla rozwoju i bytowania płazów. Najczęściej są zasiedlone rybami, a w tak niewielkim zbiorniku bezkonfliktowe współżycie ryb i płazów nie jest możliwe. Myślę, że naturalny, tętniący życiem staw zamieszkany przez płazy jest ciekawą alternatywą dla zbiornika ze sztucznie wyhodowanymi, kolorowymi rybami. Aby taki staw stał się dobrym środowiskiem dla płazów, musimy spełnić szereg warunków. Stworzenie i obsługa takiego zbiornika będą jednak znacznie prostsze i tańsze niż w przypadku typowego, najczęściej spotykanego oczka dla ryb.

Usytuowanie zbiornika

Oczko dla płazów należy zlokalizować w najbardziej ustronnej, najmniej uczęszczanej części ogrodu. Zapewni to płazom niezbędny spokój. Dobrze, jeśli w sąsiedztwie znajdują się zarośla, jakieś krzewy i drzewa zapewniające częściowe zacienienie, ale dostęp do słońca też musi być. I nie zapomnijmy o kryjówkach lądowych dla płazów w okolicy oczka (kamienie, korzenie, kawałki drewna pod którymi żaby i traszki będą się ukrywały).

Wielkość i głębokość

Za minimalną wielkość oczka dla płazów przyjąłbym wymiar 2 na 2 m (w takich zbiorniczkach, ustronnie położonych widywałem nawet żaby zielone), ale im większa powierzchnia, tym lepiej. Głębokość musi być zróżnicowana. Stawik powinien mieć zarówno rozległe płycizny o głębokości kilku- kilkunastu cm, jak i większe zagłębienia (80-100cm). Właściwie wystarczyłaby i mniejsza głębokość maksymalna do 50 cm, ale jeśli mamy dostęp do elektryczności, to warto zrobić taki głębszy dołek. Po zainstalowaniu napowietrzacza będzie to świetne miejsce do zimowania żab zielonych i przede wszystkim trawnych.

Technika wykonania

Tu nie będę się rozpisywać. Jest mnóstwo stron internetowych i wydawnictw szczegółowo opisujących technikę wykonywania oczek wodnych. Dla naszych celów najlepsze będzie oczko foliowe. Wszelkie gotowe formy do wkopania w ziemię będą zbyt małe, a zbiorniki betonowe – zbyt drogie i skomplikowane w budowie. Chociaż z drugiej strony są niezwykle trwałe w porównaniu z innymi i mogą przetrwać dziesiątki lat.

Wyposażenie techniczne

Możemy śmiało zrezygnować ze wszelkich kosztownych "oczkowych" wynalazków takich jak pompy fontannowe, systemy filtracyjne, antyglonowe lampy UV, itp. Jedynym przydatnym urządzeniem będzie napowietrzacz, składający się z kostki napowietrzającej, wężyka i umieszczonej poza oczkiem pompki powietrznej. Zainstalowany w najgłębszym miejscu zapewni niezbędny tlen dla zimujących żab i zapobiegnie całkowitemu zamarznięciu oczka.

Rośliny

Rośliny są podstawowym i niezbędnym elementem każdego oczka dla płazów. Pełnią nie tylko funkcję ozdobną, ale także wprowadzają równowagę do wodnego ekosystemu. Rośliny podwodne to tzw. natleniacze. Pochłaniają z wody dwutlenek węgla i uwalniają tlen w procesie fotosyntezy. Absorbują też związki azotowe będące toksycznymi produktami przemiany materii organizmów żyjących w wodzie. Udzielają też schronienia larwom płazów i osobnikom dorosłym. Do najpospolitszych roślin podwodnych należy rogatek Ceratophyllum, moczarka kanadyjska Elodea canadensis, wywłócznik Myriophyllum. Warto też wprowadzić rośliny pływające, zacieniające lustro wody, np. pospolity żabiściek pływający Hydrocharis morsus-ranae. Nie można też zapomnieć o roślinach przybrzeżnej strefy bagiennej. Upodobnią one nasze oczko do naturalnego zbiornika i dadzą płazom poczucie bezpieczeństwa. Pospolitą pałkę szerokolistną Typha latifolia polecałbym raczej do większych oczek. Obowiązkowo należy ją sadzić w pojemnikach – to bardzo ekspansywna roślina i posadzona bezpośrednio w podłożu mogłaby zarosnąć cały zbiornik. Z innych, mniejszych roślin godne polecenia są: żabieniec babka wodna Alisma platango-aquatica, jeżogłówka gałęziasta Sparganium erectum, pałka drobna Typha minima i strzałka wodna Sagittaria sagittifolia. Wymieniłem tylko kilka najpospolitszych gatunków, tak naprawdę to jest ich całe mnóstwo. Niektóre z nich rosną wszędzie, gdzie jest trochę wilgoci, nawet w rowach przydrożnych. Można więc je zdobyć nie czyniąc żadnej szkody w środowisku. I jeszcze wspomnę o grzybieniach, czyli popularnych liliach wodnych. Żaby je uwielbiają, kryją się pod pływającymi liśćmi, lub przesiadują na nich. Ale te rośliny musimy kupić. Krajowe grzybienie podlegają ochronie, a poza tym są za duże do niewielkiego i płytkiego oczka. W centrach ogrodniczych można nabyć wiele odmian, w tym również karłowych, nie wymagających głębokiej wody. Na przykład dla odmiany Nymphaea pygmea wystarczy woda już o głębokości 10-20 cm. Lilie najlepiej sadzić w specjalnych ażurowych pojemnikach i w miejscach nasłonecznionych.

Inne zwierzęta wodne

W oczkach wodnych najczęściej trzymane są ryby: karaś ozdobny Carasius auratus i karp koi Cyprinus carpio. W naszym przypadku są ona jednak absolutnie niepożądane. Oczko wodne to nie duży, naturalny zbiornik, gdzie każdy gatunek ma swoją niszę ekologiczną i ryby z płazami w miarę zgodnie współżyją. W naszym oczku będą czynić prawdziwe spustoszenie. Znany mi jest taki przypadek. Założyłem oczko u siostry na działce, w pobliżu lasu. Niestety, wpuszczono tam wyrośnięte karasie ozdobne, bo takie ładne i kolorowe... Żaby trawne i ropuchy szare złożyły tam skrzek. Na początku kwietnia w oczku było aż czarno od kijanek, a kilka tygodni później nie było już ani jednej. Żarłoczne ryby wszystko wyżarły. Było to 250 km od mojego miejsca zamieszkania i niestety nie byłem w stanie wszystkiego dopilnować. Jeśli ktoś nie wyobraża sobie oczka bez ryb i chciałby je mieć oprócz płazów, to polecam słonecznicę Leucaspius delineatus. To mała rybka z pyszczkiem skierowanym do góry, przystosowanym do zbierania drobnych owadów z powierzchni wody. Nie stanowi zagrożenia dla płazów i często im towarzyszy w naturze. Ale ja osobiście jestem zwolennikiem oczka bez ryb. Zauważmy, że w małych, naturalnych zbiorniczkach o powierzchni kilku -kilkunastu m2, zasiedlonych przez płazy, zwykle nie ma żadnych ryb. Rozwinie się też bogaty świat owadów wodnych. Szczególnie efektowne są ważki Odonata. Ich żyjące w wodzie larwy są drapieżne i mogą atakować kijanki, jednak nie są w stanie dokonać takich szkód, jak ryby. A żaby zawzięcie polują na ważki i skutecznie ograniczają ich liczebność. Pływak żółtobrzeżek Dytiscus marginalis jest natomiast bardzo groźnym szkodnikiem. Sam chrząszcz i jego larwy polują na wszystko, co się rusza i żyje w stawie, może bardzo skutecznie niszczyć kijanki żab i larwy traszek. Więc jak zobaczymy pływaka, to lepiej go odłowić.

Prace pielęgnacyjne

Wszelkie czynności należy ograniczyć do minimum, aby jak najmniej ingerować w środowisko. W świeżo założonym oczku nieuchronnie nastąpi rozwój planktonowych glonów i woda zamieni się w zieloną zupę. To zjawisko jest znienawidzone przez miłośników ozdobnych oczek z rybami. Inwestują oni w drogie urządzenia (antyglonowe lampy UV, wymyślne systemy filtracyjne) i leją chemię, często bez opamiętania. A my nie będziemy robić absolutnie nic. Taka zielona woda bardzo sprzyja rozwojowi kijanek, jest pełna pokarmu dla nich. Zresztą z czasem, jak rośliny się rozrosną i zaczną spełniać swą biologiczną funkcję, woda się wyklaruje. Dość uciążliwe mogą natomiast być opadające do wody liście. Produkty ich rozkładu silnie zatruwają wodę. Można, podobnie jak czynią to właściciele rybich oczek, rozciągnąć jesienią siatkę ochronną. Należy to zrobić tak, aby nie utrudnić płazom dostępu do wody. Jeśli zajdzie konieczność usunięcia nadmiaru roślin, które z czasem silnie się rozrastają, należy zrobić to późną jesienią, aby przy okazji nie wyrzucić skrzeku czy kijanek.

Rok nad oczkiem wodnym

Najwcześniej, zwykle już w drugiej połowie marca pojawiają się w oczku żaby brunatne: trawna Rana temporaria i nieco później również moczarowa Rana arvalis. Zdarzające się jeszcze ostre przymrozki nie zrażają ich, zew natury jest silniejszy. Najpierw do wody wchodzą samce i wabią samice swym charakterystycznym, cichym pomrukiem. Gdy przybywają samice, łączą się z nimi w ampleksusie i wkrótce pojawiają się kłęby skrzeku na powierzchni wody. Jeśli pojawią się żaby moczarowe, to widok jest fantastyczny – te samce we wspaniałym, niebieskim, godowym ubarwieniu. U schyłku okresu godowego żab trawnych i moczarowych rozpoczyna się rozród ropuch szarych Bufo bufo. Zwykle bardzo licznie się pojawiają, a ich skrzek ma postać długich sznurów rozwieszonych na roślinach wodnych. Bardzo wcześnie pojawiają się także traszki: zwyczajna Lissotriton vulgaris i grzebieniasta Triturus criststus. Jeśli oczko położone jest w terenie górskim, to zamiast nich można się spodziewać traszki górskiej Mesotriton alpestris i karpackiej Lissotriton montandoni. W tym czasie zwykle nie ma jeszcze zakwitu glonów, więc można bez przeszkód obserwować fascynujące obyczaje godowe traszek (opisałem je w artykule "Nasze traszki"). Zwykle pod koniec kwietnia zaczynają pojawiać się gatunki późnowiosenne. Ropucha zielona Bufo viridis to szczególnie ciekawy gatunek. Spośród naszych płazów ma najmniejsze wymagania pod względem wilgotności otoczenia, co umożliwia jej bytowanie w miastach, nawet dużych, często jako jedyny gatunek płaza.

Więc wszędzie warto tworzyć oczka wodne... Ropucha zielona wydaje bardzo charakterystyczny odgłos, chyba najpiękniejszy ze wszystkich głosów naszych płazów. Moim zdaniem przypomina on trochę śpiew kanarka. W niektórych okolicach można spodziewać się rzekotki drzewnej Hyla arborea. Z moich obserwacji wynika, że nieźle znosi ona sąsiedztwo człowieka. Często występuje w przydomowych ogrodach, jeśli tylko są liczne drzewa i krzewy liściaste stanowiące środowisko jej życia. Rzekotki w dzień siedzą w ukryciu. Wieczorem, o zmierzchu samce wchodzą do wody i zaczyna się... Ich odgłos jest wyjątkowo donośny, słychać go z daleka. Nad ranem cichną i znowu się ukrywają. Więc trzeba poświęcić noc na obserwację godów rzekotek, ale warto. W maju rozpoczynają się gody żab zielonychRana (Pelophylax) esculenta, ridibunda, lessonae. Są one trudne do rozróżnienia i w dodatku wymieszane genetycznie ze sobą. Więc będę mówić po prostu o "żabach zielonych". To stali mieszkańcy oczka, będą nam towarzyszyć nie tylko w czasie godów, ale także przez całe lato, aż do jesieni. W górach prawie na pewno zamiast żab zielonych pojawią się kumaki górskie Bombina variegata i również pozostaną przez cały sezon letni. Najrzadszym gościem będzie kumak nizinny Bombina bombina. Może się pojawić w większych stawkach położonych w bardziej odludnych i zacisznych okolicach. W typowym przydomowym oczku nigdy go nie spotkałem. Przez całe lato obserwujemy rozwój larw i wychodzenie z wody młodych osobników. Najwcześniej, już w początkach czerwca pojawiają się młode żabki trawne, nieco później – ropuszki szare. Są bardzo malutkie, mniejsze niż 1 cm. Uważajmy wtedy, bardzo łatwo jest je rozdeptać przez nieuwagę. Gatunki późnowiosenne (ropuchy zielone, rzekotki, żaby zielone) przeobrażają się w drugiej połowie sierpnia i we wrześniu. Ostatnie, opóźnione w rozwoju kijanki żab zielonych widywałem czasami jeszcze w początkach października. I wreszcie jesień, najsmutniejsza pora. Ale nad oczkiem wciąż coś się dzieje. W pobliżu wody zaczynają gromadzić się żaby trawne, dla których jest ona miejscem zimowania. Żaby zielone mogą zimować na lądzie w różnych kryjówkach w pobliżu oczka, podobnie jak większość gatunków. Część osobników może również zimować w wodzie. Po pierwszych przymrozkach należy włączyć napowietrzacz, aby zapewnić żabom wystarczające natlenienie wody. W czasie zimowania oddychają one wyłącznie powierzchnią skóry. W naturalnych wodach zdarza się, że giną one masowo w razie wystąpienia zimowej przyduchy (brak tlenu w wodzie, gdy pokrywa lodowa długo się utrzymuje). Kiedyś, dawno temu, w pierwszym roku istnienia oczka nie było napowietrzania i po ostrej zimie wyłowiłem niestety trochę martwych żab. Tak więc napowietrzanie wody jest niezbędne. I jeszcze kilka ciekawostek związanych z zimowaniem żab. Żaby trawne i zielone zimujące w wodzie zmieniają ubarwienie – stają się ciemne, prawie czarne i w tym czasie bardzo trudno je odróżnić. Założyłem takie niewielkie, dość głębokie oczko. I żaby zupełnie wzgardziły nim jako miejscem rozrodu. Wolą znajdujące się w pobliżu naturalne zbiorniki. Ale cenią go sobie jako zimowisko. Już w październiku gromadzą się w pobliżu i wchodzą do wody. Dzięki napowietrzaniu mają tu naprawdę komfortowe warunki. I nie ma tu też zagrożenia ze strony drapieżnych ryb, żaby zimują bez żadnych strat. Wiosną opuszczają oczko i wędrują na pobliskie rozlewiska w celu odbycia godów. Żaby zimujące w wodzie nie zapadają w tak głęboką hibernację, jak te zimujące na lądzie. Dzięki napowietrzaniu oczko nie zamarza całkowicie (zwłaszcza, że zimy są ostatnio łagodne), co umożliwia obserwację. Żaby nie zagrzebują się w podłożu, tylko nieruchomo spoczywają na dnie. Zauważyłem, że codziennie są w innym miejscu. I rzeczywiście, czasem bardzo leniwie i powoli przemieszczają się, łażąc po dnie.

Tak więc oczko wodne dla płazów umożliwia fascynujące obserwacje niemal przez cały rok i przyczynia się do zwiększania w okolicy liczebności żab i traszek. Jeśli dzięki temu artykułowi choć jedna osoba założy taki stawik, to znaczy, że cel zostanie osiągnięty. Mam jednak nadzieję, że chętnych będzie więcej, zwłaszcza, że nie zawsze trzeba budować oczka wodne od podstaw. Są one w wielu ogrodach, wystarczy je tylko przystosować do potrzeb naszych płazów.

Wojciech Szawerna